Merkel mniej wyrozumiała dla Kremla niż Schröder

Kanclerz Angela Merkel wypomniała wczoraj prezydentowi Putinowi konflikt w Czeczenii i tępienie organizacji pozarządowych

Wywodząca się z dawnej NRD Angela Merkel, chrześcijańska demokratka, mówiła w Moskwie o rzeczach, których starannie unikał w rozmowach z Władimirem Putinem poprzedni kanclerz, socjaldemokrata Gerhard Schröder. Po trzygodzinnych rozmowach z prezydentem Rosji przyznała, że najdłużej "rodził się wspólny punkt widzenia" na temat Czeczenii. Merkel zadeklarowała też, że Niemcy będą aktywnie wspierać wszystkie programy Unii Europejskiej na rzecz poprawy losu Czeczenii i Kaukazu północnego. UE chce m.in. współfinansować odbudowę Groznego.

Jednym z najgorętszych tematów była prawdopodobnie nowa rosyjska ustawa o organizacjach pozarządowych, która pozwala zdelegalizować grupy prowadzące "działalność polityczną" za zachodnie pieniądze. Sęk w tym, że dla Rosji "polityką" jest również strzeżenie wolności słowa czy uczciwości wyborów.

- Z ustawy usunięto już wiele punktów wywołujących duże obawy społeczne. Ale pilnie przyjrzymy się realizacji tego prawa - ostrzegała Merkel. - Zobaczymy, czy nasze fundacje będą mogły działać [w Rosji] bez przeszkód.

Putin obiecał, że nowe prawo nie zaszkodzi społeczeństwu obywatelskiemu.

Sporo czasu poświęcono też niedawnemu konfliktowi gazowemu z Kijowem. Merkel prawdopodobnie dobitnie wyraziła dezaprobatę dla decyzji Rosji, by zakręcić kurek Ukrainie. Z zadowoleniem zaś przyjęła oświadczenie Putina, że oprotestowana przez Polskę i kraje bałtyckie budowa gazociągu północnego "nie jest wymierzona w kogokolwiek". Powiedziała, że wraz z Rosją będzie dalej zapewniała o tym Polskę i kraje bałtyckie.

Rosjanie przywiązywali do sprawy gazociągu dużą wagę, bo za drzwiami sali, w której rozmawiali Putin i Merkel, czekał w gotowości szef Gazpromu Aleksiej Miller. Ostatecznie nie był potrzebny.

Choć ostry, w porównaniu ze Schröderem, język Angeli Merkel to nowość w stosunkach Niemiec i Rosji, część rosyjskich demokratów uważa, że nie należy tej zmiany przeceniać. Wbrew ich nadziejom nie doszło do osobnego spotkania Merkel z rosyjską opozycją. Kilku niezależnych polityków i działaczy organizacji pozarządowych zaproszono tylko na krótkie przyjęcie, ale oprócz pani kanclerz uczestniczyli w nim putinowscy notable.

Według "Frankfurter Allgemeine Zeitung" działacze organizacji praw człowieka byli ze spotkania zadowoleni. - Wolność i demokracja powinny odgrywać ważną rolę w stosunkach niemiecko-rosyjskich - komentował Arseni Roginski, przewodniczący Memoriału.

Najtrudniejszych słów Merkel - o Czeczenii i ustawie o NGO's - rosyjskie dzienniki telewizyjne nie odnotowały. Zapewniały, że "przyjaźń rosyjsko-niemiecka trwa i nie grożą jej żadne mrozy".

Obserwatorzy w Niemczech twierdzą, że zmiana tonu to bardzo dużo, bo skoro o kilku niewygodnych dla Putina sprawach Merkel mówi publicznie, to co mu powiedziała w cztery oczy?

Putin dzielnie znosił trudne tematy i zapewniał, że jest otwarty na "przyjazną i konstruktywną krytykę". Na osłodę kanclerz powiedziała mu, że gazociąg bałtycki to ważny wkład do europejskiego systemu bezpieczeństwa energetycznego.