Samobójcy atakują w Afganistanie

Afganistan znów może się stać bastionem terrorystów - ostrzegł w poniedziałek w Kabulu prezydent Hamid Karzaj. Na południu kraju prawie 30 osób zginęło w wyniku kolejnych samobójczych zamachów bombowych

W poniedziałek Karzaj zaprosił dziennikarzy do swojego przerobionego na fortecę pałacu prezydenckiego w śródmieściu Kabulu. Przekonywał, że pozostawiony sam sobie Afganistan znów wpadnie w ręce terrorystów. - Jeśli nie chcecie stawiać czoła terrorystom w stolicach Europy i Ameryki, dziś powinniście pomóc nam pokonać ich w Afganistanie - mówił.

Karzaj miał na uwadze zachodnich polityków i bankierów, którzy pod koniec stycznia spotkają się w Londynie, by debatować o tym, jak najlepiej odbudować Afganistan z wojennych zniszczeń. Miał też na myśli amerykańskich polityków i generałów, których zapowiedzi rozpoczęcia w tym roku redukcji wojsk w Afganistanie bardzo niepokoją afgańskich przywódców i obywateli.

Amerykanie chcą w tym roku zmniejszyć liczebność swoich wojsk w Afganistanie z 19 tys. do 16,5 tys. Nieufni Afgańczycy obawiają się, że Ameryka odwróci się do nich plecami, tak jak zrobiła to w 1992 r., gdy po pokonaniu ZSRR w Afganistanie straciła zupełnie zainteresowanie dla losów tego kraju. Niepokojów nie zmniejsza wcale zapowiedź, że wyjeżdżających Amerykanów zastąpią żołnierze Sojuszu Atlantyckiego. Afgańczycy nie ufają bowiem za grosz żołnierzom NATO, którzy w ich kraju dbają głównie o własne bezpieczeństwo.

Kiedy Karzaj rozmawiał w Kabulu z dziennikarzami w Kandaharze, na południu kraju i w miasteczku Spin Boldak na granicy z Pakistanem doszło do dwóch kolejnych samobójczych zamachów bombowych. W Kandaharze zginęło sześć osób, a kilkanaście zostało rannych. W Spin Boldak zginęło co najmniej 20, a drugie tyle zostało rannych. W Kandaharze zamachu dokonał terrorysta w samochodzie, który staranował wojskowy konwój. W Spin Boldak sprawcą wybuchu był motocyklista, który wjechał w tłum przyglądający się pojedynkowi zapaśników.

W niedzielę w innym zamachu w Kandaharze zginął kanadyjski dyplomata i dwóch afgańskich cywilów. Talibowie przyznali w dodatku, że celowo wybrali na cel Kanadyjczyków, którzy mają zastąpić Amerykanów w Kandaharze.

W ciągu ostatnich czterech miesięcy w Afganistanie doszło już do prawie 30 samobójczych zamachów, dotąd niemal zupełnie tam nieznanych. Talibowie przyznają, że zmienili taktykę, widząc, jak skuteczny okazał się terroryzm w walce z Amerykanami w Iraku.

Afgański wywiad twierdzi, że talibowie wykorzystują do samobójczych zamachów narkomanów, których otumaniają heroiną i posyłają na śmierć.