Komentarz Pawła Wrońskiego

Czy ktokolwiek z tych, którzy w wyborach parlamentarnych głosowali na Prawo i Sprawiedliwość, mógł sobie wyobrazić, że kilka miesięcy po wyborach rząd będzie wisiał na "brudnej wycieraczce rządu Leszka Millera" - jak o Samoobronie mówił w poprzednim Sejmie Ludwik Dorn?

Sam Kaczyński twierdził zresztą całkiem niedawno, że koalicja rządowa z Samoobroną jest wykluczona. Teraz chce ją stworzyć dla "dobra Polski".

Kaczyńskiego i Leppera ma połączyć koalicja programowa. Co ich łączy? Umiłowanie prawa? Przecież Lepper i posłowie jego partii są stałymi gośćmi sal sądowych. Głęboki antykomunizm? Ale Lepper z zachwytem wypowiada się o czasach Edwarda Gierka - a z Gierkiem bracia Kaczyńscy walczyli, współpracując z Komitetem Obrony Robotników. Może poglądy na demokrację i politykę zagraniczną? Też nie. Lepper bronił reżimu Łukaszenki, jeździł na zaproszenie Saddama do Iraku.

Zapewne PiS znajdzie w tej partii świetne kadry do rządu: może od spraw rodziny - europosła, którego podejrzewano o zgwałcenie prostytutki, albo od sportu - któregoś z parlamentarzystów bijących się po pijaku?

W polityce wszystko da się uzasadnić dobrem państwa, skomplikowaną sytuacją polityczną, złośliwością politycznych konkurentów. Nikt oczywiście nie wspomni, że motorem takiego działania może być zwykła żądza władzy. Być może politycy PiS nawet w argumentację liderów uwierzą. Na początku po utracie cnoty będzie im trochę wstyd, a później się przyzwyczają.

Ale czy - jak mówi klasyk PiS-owskiej socjotechniki Jacek Kurski - "ciemny polski lud to kupi"? Czy może jednak przejrzy na oczy?