Sport da ci ulgę... podatkową

Kolejna czarna dziura w systemie podatkowym. Wygląda na to, że każdy, kto wpłaci pieniądze na klub sportowy, dostanie ulgę podatkową. Nawet jeśli w ten sposób opłaci zajęcia sportowe sobie lub swoim dzieciom. Ministerstwo Finansów ma nadzieję, że ulgę skasuje Trybunał Konstytucyjny

Takiego prezentu chyba nikt się nie spodziewał. Z 2006 rokiem w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) pojawiła się nowa ulga podatkowa. Daje podatnikom prawo do odliczenia wydatków "na działalność klubów sportowych mających osobowość prawną i licencję sportową, skupiających co najmniej 50 zawodników, w tym 30 juniorów".

Wydatki odpisuje się od dochodu. Limit odliczenia to 10 proc. rocznego dochodu podatnika. Identyczny zapis znalazł się też w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT), czyli dużych firm.

Bilety, trener, sprzęt sportowy i obozy dzieci

Nowa ulga jest znacznie korzystniejsza od zwykłej ulgi za darowizny. Tam podatnik może odliczyć najwyżej 6 proc. rocznego dochodu. Ale nie to jest najważniejszą różnicą. Nowa ulga nie dotyczy darowizn, lecz wydatków. - To bardzo duża różnica. W przypadku darowizny nie może być mowy o ekwiwalentności. Inaczej mówiąc, podatnik przekazujący darowiznę nie może nic dostać w zamian. Inaczej nie jest to darowizna - tłumaczy Andrzej Marczak, doradca podatkowy w firmie KPMG. - Nowa ulga obejmuje wydatki. Tu ekwiwalentność jest jak najbardziej możliwa - dodaje.

Oznacza to, że podatnik ma prawo odliczyć sobie wydatki np. na swoje zajęcia sportowe w klubie (który "skupia co najmniej 50 zawodników, w tym 30 juniorów"): wynajęcie sali gimnastycznej, kortu. W grę wchodzą także karnety na klubowy basen czy mecze ulubionej drużyny piłkarskiej.

Sprawdziliśmy - w przypadku warszawskiej Legii karnet na mecze to koszt kilkuset złotych. Po zmianie ustawy podatkowej zapalony kibic nie dość, że obejrzy swoich pupili na żywo, to jeszcze dostanie ulgę podatkową. Dzięki temu zaoszczędzi od 19 do 40 proc. tego, co wyda na karnet (odpis będzie tym wyższy, im wyższe dochody ma korzystający z niego podatnik).

Lista wydatków objętych nową ulgą zdaje się nie mieć końca. Właściwie wszystko zależy tu od pomysłowości podatników. Obok już wspomnianych w grę wchodzą wydatki na zajęcia w prowadzonych przez kluby sportowe siłowniach, klubach fitness, kursy sztuki walk... Oczywiście także opłacenie trenerów, choćby nauki gry w tenisa.

Jakby i tego było mało, odliczyć można także wydatki na zajęcia sportowe własnych dzieci. W klubie piłkarskim, narciarskim, sekcji siatkówki, koszykówki, piłki ręcznej, ping-ponga. Do tego koszty letnich i zimowych obozów sportowych i kondycyjnych.

- Kto wie, może da się odliczyć także wydatki na stroje i sprzęt sportowy wymagane przez klub? - zastanawia się Andrzej Marczak.

Faktura? Jaka faktura?

To nie wszystko. Przepisy wprowadzające nową ulgę nic nie mówią o zasadach dokumentowania wydatków, które mają być objęte odpisem.

- Nie są tu potrzebne bankowe dowody wpłaty pieniędzy na konto klubu czy faktury VAT, jak to jest w przypadku innych ulg - mówi doradca podatkowy z KPMG. - Z pewnością dobrze by było jednak uwiarygodnić wydatek - dodaje. Dlatego ktoś, kto chciałby skorzystać z ulgi, powinien zbierać bilety, rachunki czy umowy potwierdzające wpłatę pieniędzy na klub sportowy.

Jak już wspomnieliśmy, z nowej ulgi mogą korzystać nie tylko zwykli podatnicy, ale także firmy. Nie ma przeszkód, by swoje wydatki na kluby sportowe odliczali sponsorzy. Takie zresztą było uzasadnienie wprowadzenia ulgi. Miała "zachęcić sponsorów do wspierania klubów sportowych, w których określoną dyscyplinę sportu uprawiają juniorzy".

Senat dopisał, Trybunał wykreśli

- To bardzo złe przepisy - ocenia były wiceminister finansów odpowiedzialny za podatki Jarosław Neneman. - Lista zarzutów, jakie do nich mieliśmy, zajmowała półtorej strony. Mieliśmy mnóstwo wątpliwości. Ulga jest zupełnie niedodefiniowana - krytykuje. - Czy jeśli zapłacę za basen syna w klubie sportowym, to mam mieć ulgę? Czy to jest już wydatek podlegający odliczeniu?

Zapewnia, że Ministerstwo Finansów nie miało wpływu na powstawanie przepisów dotyczących nowej ulgi. Rzeczywiście nie wprowadzono ich w czasie nowelizacji ustaw podatkowych, lecz ustawą... o sporcie kwalifikowanym. Zresztą w rządowym projekcie tej ustawy ulgi nie było. Dopisano ją dopiero w Senacie (w połowie zeszłego roku pracował nad ustawą uchwaloną wcześniej przez Sejm). I w tym tkwi teraz nadzieja rządu. - Z naszej inicjatywy przepisy wprowadzające ulgę zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego prokurator generalny - powiedział nam Neneman.

Chodzi o to, że zgodnie z zasadami tworzenia prawa Senat nie może zmieniać tych przepisów, których nie zmienił Sejm. Nie powinien więc dodawać zupełnie nowych przepisów o uldze za wydatki na kluby sportowe.

- Tę ulgę wprowadzono z naruszeniem zasad poprawnej legislacji. Napisano ją na kolanie. Z pewnością nie brał w tym udziału żaden podatkowiec - uważa Andrzej Marczak.

- Ulga jest źle skonstruowana - twierdzi też nowy wiceminister finansów od podatków Mirosław Barszcz. Ma nadzieję, że Trybunał wyrzuci ulgę z ustaw podatkowych. - W krótkim czasie wydamy urzędową interpretację tych przepisów. Tak, by podatnicy wiedzieli, co naszym zdaniem jest wydatkiem, który można odliczyć w ramach ulgi sportowej - dodaje.