Ugoda Media Markt z ofiarą wyprzedaży

Media Markt wypłaci odszkodowanie 15-letniemu chłopcu, który został ranny podczas wyprzedaży. Ugoda zawarta z rodziną nastolatka jest tak tajna, że nie ma jej nawet w aktach sądowych!

To precedens w tego typu sprawach, choć o tym, że żądania odszkodowań od niemieckiego giganta mogą się pojawić, mówiono już nazajutrz po horrorze, który rozegrał się w nocy z 8 na 9 stycznia 2004 r. w sklepach sieci Media Markt w Łodzi.

Tej nocy ruszyła wielka wyprzedaż ponad 3 tys. produktów. Klienci tratowali się, aby wejść do sklepów. Ludzie płakali, mdleli, przewracane były kobiety i dzieci. Wezwane karetki pogotowia miały problem z podjechaniem pod sklepy. Ochroniarze nie panowali nad sytuacją. W obu sklepach tłum demolował kasy; wyrwano bramki, rabowano towar.

Rannych zostało wówczas 14 osób, ale pozew do sądu złożyła jednak tylko jedna osoba - matka 13-letniego wówczas Roberta. Chłopak był na wyprzedaży razem z kolegą, bo chciał kupić za złotówkę aparat fotograficzny, walkmana i kalkulator. W pewnej chwili chłopców porwał tłum. "W wyniku przepychanek syn uległ wypadkowi, wpadł na słupek i rozpruł sobie udo" - napisała matka w pozwie. W szpitalu, gdzie prosto ze sklepu zabrała go karetka, spędził 12 dni.

Robert był najbardziej poszkodowaną ofiarą wyprzedaży. Tuż po wypadku szefowie Media Markt w ramach zadośćuczynienia podarowali mu m.in. konsolę do gier playstation, ale mama chłopca uznała, że to kpina i zażądała 90 tys. zł odszkodowania. Prawnicy sieci handlowej postanowili walczyć w sądzie.

Po blisko dwóch latach od fatalnej wyprzedaży strony zawarły ugodę. Jest tak tajna, że nie ma jej nawet w aktach sądu okręgowego, gdzie toczyła się sprawa. Jest tam napisane tylko to, że sprawa skończyła się polubownie. Ile Media Markt wypłaci Robertowi? - Tego nie zdradzę, bo strony sobie tego nie życzą. Wyszliśmy jednak naprzeciw sytuacji materialnej chłopca i nie chcieliśmy sprawy przeciągać - usłyszeliśmy od Wioletty Batóg, rzeczniczki firmy.

Także kancelaria reprezentująca poszkodowanego chłopca niechętnie mówi o szczegółach porozumienia. Od rodziny ofiary dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że "są bardzo zadowoleni z ugody". Sumy nie zdradzają ze względu na bezpieczeństwo rodziny.