Protest górali: LPR=PRL!

Transparentami "LPR = PRL", "Bronimy ojcowizny" i okrzykami: "Nic o nos bez nos!!!", "Ni ma ojcyzny bez ojcowizny!!!" górale powitali w Zakopanem Romana Giertycha.

Nie tego spodziewał się lider Ligi Polskich Rodzin, który w weekend zjechał na Podhale. W Zakopanem przedstawił projekt ustawy, która ma zmusić górali do użyczania swoich działek do uprawiania narciarstwa. Giertych przypomniał głośny ostatnio spór o Gubałówkę pomiędzy rodziną Wojciecha Gąsienicy-Byrcyna, byłego dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, a władzami Polskich Kolei Linowych. W połowie grudnia PKL wstrzymały kursowanie wagoników kolejki na Gubałówkę, twierdząc, że wynika to z braku zgody rodziny Byrcynów na narciarskie wykorzystanie ich terenów na stoku góry. Jeszcze w kwietniu Byrcynowie wygrali sprawę w sądzie, który nakazał PKL usunąć urządzenia do naśnieżania z ich działek. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia PKL znów uruchomiły kolejkę - okazało się, że nie potrzeba na to zgody Byrcynów. Od tego czasu władze PKL cały czas prowadzą negocjacje z Byrcynami na temat dzierżawy ich terenów.

Teraz niespodziewanie do narciarskiego sporu wmieszał się Roman Giertych. - Właściciel ma prawo do korzystania ze swojej własności. Ale nie ma prawa do takiego korzystania, które przeszkadzałoby innym na przykład w korzystaniu ze stoków narciarskich - mówił w Zakopanem Giertych, który zorganizował konferencję w jednej z karczm.

Takie gadanie nie spodobało się grupie górali, którzy przyszli pod knajpkę. Z transparentami w rękach zagrodzili drogę Giertychowi. - Takowe pomyślunki to som rodem z cyrwonego peerela. Przecie to cyrwoni komuniści zabieroli góralom ziemie w górach bez ich zgody! - denerwowała się Maria Gruszkowa z zakopiańskich Krzeptówek. - A teroz co to bedzie?! LPR fce w ślebodnej Polsce być jako w PRL?! No to wychodzi na to, co w LPR majom poślunki jako cyrwoni komuniści.

O co chodzi LPR

Projekt ustawy przygotowanej przez partię Romana Giertycha zakłada, że jeśli ktoś prowadzi lub zamierza prowadzić wyciąg dla narciarzy, może żądać ustanowienia na cudzej, sąsiedniej działce tzw. służebności gruntowej. Chodzi o swobodę przejazdu na nartach, możliwość instalowania urządzeń technicznych koniecznych do funkcjonowania wyciągu, sztucznego naśnieżania, oświetlenia i zabezpieczenia tras. Użyczenie gruntu ma następować z założenia w drodze ugody, a właściciel działki ma dostawać za to pieniądze. Sąd zmuszałby niepokornych dopiero w przypadku braku porozumienia między stronami. Wyznaczałby też wysokość wynagrodzenia oraz zasady korzystania z cudzej działki.

Kto ma rację: właściciele ziemi na stokach, czy właściciele wyciągów? Dyskusja na forum!