Czy Turcja zmieni prawo ograniczające wolność słowa

Prawo ograniczające wolność słowa może zostać zmienione. To właśnie z paragrafu o ?obrazę tureckości? sądzony jest m.in. sławny pisarz Orhan Pamuk, który powiedział publicznie, że w Turcji zabito 30 tys. Kurdów i milion Ormian, ale prawie nikt oprócz niego nie ośmiela się o tym mówić

- Nie sądzę, by takie procesy jak Pamuka były dobre dla Turcji - stwierdził w środę wieczorem w telewizji szef MSZ Abdullah Gul. Sugerował, że są środowiska, które składają do sądów doniesienia o popełnieniu przestępstwa "by tworzyć chaos". - Nie możemy interweniować w sądach, ale możemy obserwować jak stosowane jest prawo i czy właśnie w takim kierunku chce iść Turcja - stwierdził minister Gul.

Jego wypowiedź to pierwsza tak zdecydowana krytyka przedstawiciela rządu w debacie nad art. 301 kodeksu karnego, który przewiduje surowe kary za obrazę tureckości, tureckiej armii czy założyciela republiki gen. Mustafy Kemala Atatürka.

Środowiska prawicowe wykorzystują art. 301, by podawać do sądów osoby publicznie wypowiadające się w takich sprawach jak tematy tabu, czyli rzezi Ormian dokonanej w Turcji podczas I wojny światowej czy stosunków z Kurdami.

Najgłośniejszym takim procesem jest sprawa pisarza Orhana Pamuka, który w wywiadzie dla szwajcarskiej gazety stwierdził w lutym 2005 roku, że w Turcji zostało zabitych 30 tys. Kurdów i milion Ormian, lecz prawie nikt oprócz niego nie ośmiela się o tym mówić. Sąd miał rozpocząć proces w połowie grudnia. Powołując się na względy proceduralne, przerzucił jednak piłeczkę na stronę rządu, bo zdaniem sędziów to minister sprawiedliwości powinien zdecydować, czy proces się rozpocznie.

Rząd nie wypowiedział się jeszcze w tej sprawie, ale coraz więcej wskazuje, że nie zgodzi się na rozpoczęcie procesu. Tym samym może narazić się części swoich prawicowych wyborców.

Wydaje się jednak, że zdania co do samego art. 301 ustawy są w rządzie podzielone. Jeszcze kilka dni temu premier Recep Tayyip Erdogan zwracał uwagę, że wolność słowa musi mieć pewne granice. W środę mówił: - Nie powinniśmy się spieszyć. To nowe prawo, zobaczmy jak działa i jakie są tego wyniki. Jeśli będą poważne problemy, to oczywiście parlament ponownie oceni sprawę i podejmie decyzję.

Minister Gul, któremu takie procesy z pewnością utrudnią negocjacje w sprawie wejścia Turcji do UE, mówił nie tylko o sprawie Pamuka. Wśród oskarżonych jest też wielu innych dziennikarzy i intelektualistów.

Ostatnio do tego grona dołączył holenderski eurodeputowany Joost Lagendijk, który w połowie grudnia był w Stambule na otwarciu procesu Pamuka i przy okazji powiedział tureckim dziennikarzom, że wojsko prowokuje starcia z separatystami kurdyjskimi. Zdaniem grupy prawicowych prawników, którzy podali eurodeputowanego do prokuratury, to obraza tureckiej armii. Na razie nie wiadomo, czy sprawa będzie rozpatrywana.

W czwartek prokuratura w Stambule umorzyła drugą sprawę przeciw Pamukowi. Ta sama grupa prawników oskarżyła go, że na łamach niemieckiego "Die Welt" obraził turecką armię mówiąc, że wojsko jest "głównym zagrożeniem" w Turcji i "czasem szkodzi rozwojowi demokracji". Tym razem wymiar sprawiedliwości nie dopatrzył się tu znamion przestępstwa.