Minister polityki społecznej: oznakujmy gry komputerowe

Już ośmioletnie dzieci grają w gry, po które nie powinny nawet sięgnąć. Po to, by rodzice wiedzieli, czym zajmują się ich pociechy, minister polityki społecznej chce odpowiednio oznakować gry komputerowe

Przez stronę internetową resort pracy i polityki społecznej apeluje do rodziców, by zanim kupią dziecku grę, zajrzeli na stronę amerykańskiej organizacji Family Media Guide (www.familymediaguide.com), która zamieściła listę dziesięciu najbardziej brutalnych jej zdaniem gier komputerowych w 2005 r.

Gry z listy w USA są dozwolone tylko dla osób powyżej 18 lat. Są dostępne też w Polsce (m.in. "Crime Life: Gang Wars", "Resident Evil 4" czy "Grand Theft Auto: San Andreas").

Wiceminister polityki społecznej Joanna Kluzik-Rostkowska chce doprowadzić do powstania oznaczeń gier komputerowych. Jasne ma być, od jakiego wieku są dozwolone i co zawierają. - Nie jakieś enigmatyczne opisy, ale czytelne, konkretne symbole - mówi. Twierdzi, że nie ma zamiaru wzorować się na pomysłach niemieckiego rządu i wprowadzać zakazów grania w brutalne gry komputerowe czy zabraniać ich sprzedaży. - Obawiam się, że mogłoby to tylko wzmóc zainteresowanie nimi, zgodnie z zasadą, że zakazany owoc najlepiej smakuje. Na rynku pewnie zaraz pojawiłyby się pirackie zakazane gry - tłumaczy.

Na razie w Polsce nie ma wymogu dokładnego znakowania gier. Ale dystrybutorzy z reguły na okładkach uwzględniają popularną w Europie klasyfikację PEGI. System oznaczeń nie jest skomplikowany - podstawowym kryterium jest minimalny wiek dziecka, np. "12+" na okładce oznacza, że dziecko powinno skończyć 12 lat, by po tę grę sięgnąć (są jeszcze: 3+, 7+, 16+ i 18+).

PEGI stosuje też inne oznaczenia - np. komiksowy dymek z wykrzyknikiem oznacza niewybredne słownictwo, pięść - przemoc, pająk - sceny mogące wystraszyć małe dzieci.

Jest też odpowiedni symbol ostrzegający o tym, że pojawiają się narkotyki, a nawet sceny w jakikolwiek sposób związane z dyskryminacją. Klasyfikacja gry powstaje na podstawie ankiet ludzi z branży gier komputerowych.

Pomysł uregulowania oznaczeń podoba się m.in. Monice Jagodzińskiej z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, zdaniem której dzisiaj wiele gier ma niejasny opis i nie daje rodzicom informacji na temat faktycznej zawartości.

Także Julia Pietkiewicz, koordynator kampanii edukacyjnej "Dziecko w sieci" z Fundacji "Dzieci Niczyje", uważa, że warto podjąć temat. - Nasza fundacja właśnie sama tworzy listę z opisem 45 najpopularniejszych u nas gier. Ludzie kontaktowali się z nami i narzekali, że chcieliby mieć jasne informacje - mówi Julia Pietkiewicz. - Dzieci serfujące po naszej stronie www.sieciaki.pl zapytaliśmy, w co grają. Powtarzały się nazwy 45 gier. Ponad połowa z nich to gry krwawe. PEGI zaleca je najwcześniej 16-, 18-latkom, a pisały o nich dzieci w wieku 8-15 lat.

Czy gry komputerowe powinny być znakowane?