Gubałówka będzie otwarta

Za kilka dni ruszy kolejka na Gubałówkę. Strony konfliktu - Wojciech Gąsienica-Byrcyn i Polskie Koleje Liniowe - doszły do porozumienia

Gąsienica-Byrcyn uzależniał rozmowy od wykonania przez PKL wyroku sądu z kwietnia. Byrcyn zaskarżył koleje o bezprawne umieszczenie na swoich działkach, które przecinają stok narciarski, rurociągu do sztucznego naśnieżania. Wczoraj PKL przyznały się, że nie wpłacono dotąd na konto Byrcyna zwrotu kosztów sądowych. - Oczywiście natychmiast zapłaciliśmy. Aż nam głupio, bo uparcie twierdziliśmy, że wyrok został wykonany. Wydawało nam się, że pan Byrcyn jest uparty jak kozioł - mówi Paweł Murzyn, dyrektor ds. technicznych PKL.

Murzyn odwiedził wczoraj rodzinę Byrcynów. - Chciałem pokazać, że traktujemy go poważnie i mamy szacunek dla jego stanowiska - wyjaśnił. Do tej pory Byrcynowie zgadzali się jedynie na przejazd narciarzy po ich działkach. Murzynowi udało się ich przekonać, że to nie wystarczy. Nieutwardzona trasa ze zbyt małą ilością śniegu mogła być niebezpieczna. Wreszcie usłyszał, że Byrcynowie zgodzą się na wjazd ratraków. - Chcą się zgodzić także na armatki. Musimy jednak ustalić miejsca, gdzie możemy je ustawić, bo przeszkadza im hałas pracujących maszyn - relacjonował Murzyn.

Uważa, że trzeba jeszcze kilku dni rozmów, żeby wszystkie szczegóły zostały ustalone. Żeby pokazać dobrą wolę i ostatecznie przekonać Byrcyna, PKL chcą pokazać mu, jak filtrowana jest woda, którą firma wykorzystuje do naśnieżania stoku. Byrcyn uważał do tej pory, że woda z potoku Cicha Woda to ściek, którym PKL zatruwają zbocza góry.