Drugie czytanie w Dumie projektu ustawy o NGO

Duma łagodzi ustawę o organizacjach pozarządowych. - Wciąż jesteśmy zagrożeni. Nie zmniejszajcie nacisku na Moskwę! - apelują rosyjscy obrońcy praw człowieka

Rosyjska Duma przyjęła wczoraj w drugim czytaniu poprawiony projekt ustawy, która jest owocem lęków rosyjskiej władzy przed organizacjami pozarządowymi i przed ich wpływem na rozwój społeczeństwa obywatelskiego.

Po sugestiach prezydenta Władimira Putina z projektu zniknęły m.in. zapisy wymuszające likwidację rosyjskich filii zagranicznych organizacji pozarządowych (np. Amnesty International) czy też ponowną rejestrację ponad 4 tys. istniejących organizacji, co prowadziłoby do likwidacji wielu z nich. - Projekty z pierwszego i drugiego czytania są jak noc i dzień - tłumaczy nam jeden z demokratycznych deputowanych.

Losem ustawy interesuje się niewielu Rosjan, więc rosyjscy opozycjoniści przede wszystkim naciskom Zachodu przypisują ustępstwa Kremla. Przeciw restrykcyjnemu prawu protestowała w ub. tygodniu Izba Reprezentantów USA oraz Parlament Europejski, co głośno relacjonowały rosyjskie media. Na ten temat z Putinem rozmawiał też ponoć George Bush.

Choć Putin nie lęka się specjalnie gniewu zachodnich parlamentów, to już raz przed rokiem wskutek zachodnich protestów wycofał się z kontrowersyjnych zapisów ustawy antyterrorystycznej. - Bardzo mu zależy na opinii Zachodu. Bardziej niż na opinii Rosjan - komentowali wczoraj rosyjscy działacze.

Niewykluczone, że Kreml nie chce komplikować sobie przewodnictwa Grupy Ośmiu, które Moskwa obejmuje 1 stycznia. Zachodni działacze zapowiadali zwołanie w Rosji szczytu organizacji pozarządowych, który miałby się odbywać równocześnie ze szczytem przywódców grupy ośmiu najbogatszych krajów świata. - Okazuje się, że warto naciskać na Kreml - mówił wczoraj Siergiej A. Popow, jeden z głównych krytyków ustawy.

Choć wniesione w środę poprawki znacznie ograniczają władzę biurokratów nad organizacjami pozarządowymi, to nadal dają im wielkie kompetencje m.in. w sprawie odmowy rejestracji nowych organizacji. Nowy projekt nie precyzuje, co oznacza "działalność polityczna", za którą można będzie sądownie zdelegalizować organizację pozarządową finansowaną z zagranicy. Rosyjscy działacze obawiają się, że "działaniem politycznym" może być np. donoszenie o łamaniu praw człowieka w Czeczenii.

Dlatego rosyjskie organizacje pozarządowe wzywają do kolejnych zmian projektu i apelują do Zachodu o kontynuowanie nacisków na Kreml. - Czy Putin stał się demokratą? Trochę ustąpił, ale będzie szukał innych sposobów, aby dobrać się nam do skóry. Nadal widzi w nas podżegaczy opłacanych przez Zachód - mówi pracownik rosyjskiej organizacji pozarządowej.