Przedłuża się selekcja kandydatów na wojewodów

- To nie jest tak, że PiS ma krótką ławkę - broni się wicepremier Ludwik Dorn przed zarzutami, że tak długo trwa wybieranie nowych wojewodów

- Premier Miller powołał 16 wojewodów i wicewojewodów drugiego dnia urzędowania i okazało się, że kilka osób ma postępowania karne. My chcemy połączyć rekomendację polityczną z kryterium kompetencji - mówił wczoraj Dorn.

Dlatego kandydaci są przesłuchiwani przez zespół niezależnych ekspertów, którzy na zwołanej wczoraj konferencji też bronili rządu. Podkreślali, że PiS przedstawił bardzo dobre kandydatury, a premier bierze pod uwagę ich oceny. - Miałam obawy, czy te osoby spełnią dość ostre kryteria, jakie im postawiliśmy. Takie jak na wyższe stanowiska administracji - wyższe wykształcenie, niekaralność, znajomość języków, doświadczenie. Okazało się, że nawet kandydaci z najmniejszych miejscowości, które trudno znaleźć na mapie, są świetnie przygotowani - mówi prof. Maria Gintowt-Jankowicz, szefowa Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.

Jedyne zastrzeżenia miał prof. Witold Kieżun, specjalista od zarządzania - słabą stroną niektórych kandydatów jest znajomość języków.

Do tej pory premier mianował czterech wojewodów: Robert Krupowicz (Zachodniopomorskie), Ewa Draus (Podkarpackie), Wojciech Żukowski (Lubelskie) i Bogdan Tomaszek (Opolskie). Dziś nominacje mają dostać Krzysztof Grzelczyk (Dolny Śląsk), były opozycjonista, dyrektor Biura Współpracy z Zagranicą Urzędu Miejskiego we Wrocławiu, i Witold Kochan (Małopolska), starosta z Gorlic.

W kolejce czekają już kandydaci na wojewodów Śląskiego, Świętokrzyskiego i Wielkopolskiego. Dorn zapewnia, że wszystkie województwa zostaną obsadzone do połowy stycznia.