Gry komputerowe według C.S. Lewisa i J.K. Rowling

Ukazały się dwie gry powiązane z filmowymi przebojami tej zimy - "Harry Potter i Czara Ognia" oraz "Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa". Obie mają pewną wspólną cechę, która powinna zwrócić uwagę rodziców mających więcej niż jedną pociechę - może w nie grać wielu graczy naraz, ale nie będą oni, tak jak w typowych multiplayerach, masakrować się nawzajem tylko przeciwnie - zgodnie współpracować

Teoretycznie taka opcja istnieje już od dawna w różnych grach, nawet w pełnych przemocy grach typu "Doom" czy "Quake", ale rzadko się z niej korzysta. Po prostu te gry są tak zaprojektowane, że dużo więcej zabawy ma się w nich z tak zwanego "fragowania" nawzajem (czyli wirtualnego rozbijania przeciwnika na fragmenty). Choć to zabawa, większość rodziców odczuwa jednak pewien dyskomfort, słysząc, jak jeden potomek zabija drugiego.

Zarówno "Narnia" jak i "Harry Potter" całkowicie odwracają tę sytuację. Obie gry od początku zaprojektowano z myślą o współpracy między graczami. Zmianę najbardziej interesująco widać na przykładzie "Harry'ego Pottera".

W poprzednich grach z tego cyklu Harry przez większość czasu musiał sobie radzić samotnie. Jego przyjaciele Ron Weasley i Hermiona Granger występowali głównie w krótkich wstawkach filmowych (nieinteraktywnych, tzn. gracz i tak nie kontrolował w nich działań Harry'ego). A przecież w filmie i w książce Harry nic by nie zdziałał bez pomocy przyjaciół! "Czara Ognia" przynosi radykalną przemianę - tutaj trójka przechodzi kolejne poziomy wspólnie (z wyjątkiem pojedynku z Voldemortem, zawzięcie ścigającym właśnie Harry'ego).

Nie oznacza to oczywiście, że samotny gracz nie ma szans na przejście gry - można sterowanie Ronem czy Hermioną powierzyć komputerowi. Doświadczeni gracze jednak doskonale wiedzą, że nic nie zastąpi sterowania przez człowieka.

Multiplayera zaprojektowano tutaj tak, że dodatkowi gracze w każdej chwili mogą się dołączyć do gry lub od niej odejść (bo np. kolega musi już wracać do domu) - i wtedy sterowanie daną postacią ponownie przejmuje komputer. I wreszcie dodatkową zaletą jest to, że po raz pierwszy w tym cyklu polska edycja gry ma dubbing identyczny z filmowym. Dotąd w grze Harry mówił po angielsku. Taka opcja dalej istnieje (anglojęzyczne gry to wszak świetne narzędzie dydaktyczne), ale do wyboru mamy też język polski.

Podobne zalety mają "Opowieści z Narnii". Bohaterami powieści i filmu jest czwórka rodzeństwa, która z bombardowanego w czasie drugiej wojny światowej Londynu przenosi się do baśniowej krainy poprzez pewną szafę. Wyruszają jako rodzeństwo skłócone ze sobą i nieznośne, wracają mężni i szlachetni jak bajkowi rycerze.

"Narnię" przygotował Disney - studio filmowe, w którym powstał film. Integracja gry z filmem jest więc zdumiewająco płynna - sekwencje filmowe gładko przechodzą w kolejne odsłony gry, niemalże tak, jakbyśmy nagle mogli przejąć sterowanie postaciami w filmie oglądanym na DVD. Gra też jest dostępna z polskim dubbingiem i oferuje multiplayera, do którego drugi gracz może swobodnie się dołączyć lub odejść w dowolnym momencie.

Zgodnie ze współczesną modą obie gry wprawdzie mają wersje komputerowe, ale pisano je ewidentnie z myślą o graczu konsolowym. Po prostu lepiej się w nich steruje konsolowym kontrolerem niż klawiaturą i myszą. Odzwierciedla to światową tendencję do przyjmowania w rodzinie modelu, w którym komputer jest do poważniejszych zadań, a dla dzieci do gier jest XBox czy Playstation podłączone do telewizora w pokoju dziennym.

Obie świetnie się nadają na prezent dla dzieci, choć jest tu pewien paradoks. Filmowy "Harry Potter" jest adresowany do doroślejszej widowni, ale z grami jest odwrotnie. "Narnia" jest odrobinę trudniejsza, zaczyna się od razu od względnie zaawansowanego poziomu (dzieci muszą uciec z bombardowanego budynku), podczas gdy "Harry Potter" daje więcej możliwości na powolne oswajanie się ze światem gry.

W żadnej z tych gier nie ma jednak nic ani zbyt szokującego, ani zbyt trudnego dla obytej ze światem gier i fantastyki młodzieży szkolnej. Na wybór rodziców bardziej więc chyba wpłyną gusty literackie - kto woli C.S. Lewisa, niech kupi "Narnię", kto J.K. Rowling - "Pottera". Dzieci na pewno nie będą rozczarowane.

Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa

wyd. Disney Interactive

dystr. CD Projekt

Harry Potter i Czara Ognia

Electronic Arts

dystr. EA Polska