Awantura w Sejmie o definicję ojca nieznanego

Rząd dba o obyczaje. - Za historie wakacyjnych znajomości, które zaowocowały dzieckiem, państwo nie zapłaci - mówił w Sejmie Tadeusz Cymański z PiS. Ale przyszedł prezes Kaczyński i wszystko skończyło się (w miarę) dobrze

Kolejna awantura w Sejmie - o definicję ojca nieznanego. Rząd, wpisując becikowe do ustawy o zasiłkach rodzinnych, postanowił przy okazji uściślić, kto ma prawo do dodatku dla samotnych rodziców. I zaproponował:

Dodatek przysługuje samotnej matce tylko wtedy, gdy ojciec nie żyje albo jest nieznany. Ale za nieznanego uznał "ojca dziecka, które zostało poczęte w wyniku czynu zabronionego i nie ma możliwości ustalenia ojcostwa".

Rząd uważa, że taka definicja "ojca nieznanego" ograniczy wyłudzenia zasiłków, np. wtedy gdy para bez ślubu wychowuje dziecko, a matka ubiega się o zasiłek, dowodząc, że jest samotna.

- Matki podają "ojciec nieznany", chociaż w rzeczywistości mieszkają razem i razem wychowują dzieci - mówił minister pracy Krzysztof Michałkiewicz.

Wśród posłów zawrzało.

Definicję "ojca NN" zaatakowała Izabela Jaruga-Nowacka (SLD): - Czym kierował się rząd? Przecież czyn zabroniony to gwałt, kazirodztwo. Czy chcemy, żeby za dziećmi ciągnęły się w papierach informacje, że matka miała je na przykład z dziadkiem albo wujkiem? Czy chcemy tak dzieci stygmatyzować na całe życie? Przypominam panom posłom, że dzieci pozamałżeńskie, dzieci samotnych rodziców nie biorą się tylko z gwałtów czy kazirodztwa. Czasem matka po prostu nie chce ujawniać, kto jest ojcem, i powinna mieć do tego prawo. A rząd chce ją i tego prawa, i zasiłku pozbawić!

Kłótnia trwała od czwartku w komisjach sejmowych. SLD żądał, by tę definicję "ojca NN" usunąć z projektu. - Opamiętajmy się! - wołała Jaruga-Nowacka. - Ten zapis skrzywdzi wiele kobiet i wiele dzieci!

- Kłótliwa baba spod magla! - puszczał oko do dziennikarzy poseł Prawa i Sprawiedliwości (dawny ZChN-owiec).

A Tadeusz Cymański z PiS przekonywał: - Nie może być tak, żeby prawo sprzyjało wzrostowi liczby dzieci z nieznanym ojcem! To proste.

- Kłótliwy facet spod magla! - bąknął ktoś cicho.

Poseł Cymański dowodził też: - Nie możemy pozwolić, by zapisy prawne zwiększały liczbę dzieci nieznanych ojców. A tak było do tej pory. Przepisy pozwalały kierować pieniądze państwowe w formie świadczeń do kobiet, które doskonale znają ojca swojego dziecka. Ten ojciec może mieć w dodatku całkiem dobre dochody. Co więcej, on może być posłem! Wiadomo, że kobieta podaje wtedy "ojciec nieznany", bo dla takiego posła to polityczna śmierć! Ale czy jej się należy zasiłek? Więc ten zaproponowany przez rząd zapis ma pewną myśl obyczajową: że za historie wakacyjnych znajomości, które zaowocowały dzieckiem, państwo nie zapłaci. I na przykład na wczasach, zanim ta historia się zacznie, to dobrze o nazwisko zapytać, gdzie pracuje albo nawet dowód osobisty zobaczyć.

Późnym wieczorem posłowie zdecydowali, że definicję o "ojcu NN" wykreślą. - Ja się z panią premier Jarugą-Nowacką rzadko zgadzam, ale tu się zgadzam - powiedział Jarosław Kaczyński (PiS) i zaapelował, by głosować tak, by nie robić krzywdy dzieciom.