"Britney, rozwiedź się!"

Fani Britney Spears namawiają ją w internecie, żeby rozwiodła się ze swoim mężem, którego mają za nic niewartego łowcę posagów

Nazwiska Britney Spears i jej męża Kevina Federline'a co dzień goszczą na stronach gazet. Ostatnio bulwarówki coraz częściej donoszą o kryzysie małżeńskim, którego przyczyną ma być wyjątkowo nieodpowiedzialne zachowanie Kevina. I nie chodzi o to, że Kevin nie pracuje, za to chętnie wydaje pieniądze żony. Do tego wszyscy już przywykli. Ale świeżo upieczony tata, zamiast zajmować się rodziną, baluje z kolegami, a nawet zaprasza ich do domu, gdzie razem palą trawkę. Po jednej z takich imprez na początku grudnia wściekła Britney wyrzuciła męża z domu i odesłała do dilera jego ukochane Ferrari, które Kevin kocha ponoć tak bardzo jak żonę. Wkrótce potem pozwoliła jednak wrócić ślubnemu do domu. Ale tego fani już nie zdzierżyli. Założyli stronę internetową DivorceKevin.com, na której można podpisać petycję namawiającą Britney do rozwodu. Jest tu też historia małżeństwa, sklep z gadżetami oraz cała masa dowcipów na temat Kevina. Głównie jego wątpliwego talentu, ale także nałogów, pasożytowania na żonie i legendarnego niechlujstwa: "Jak Britney może powstrzymać Kevina od podkradania pieniędzy? Ukryć je pod mydłem!". Zresztą z Kevina żartują nie tylko fani, ale także popularni komicy telewizyjni jak Jay Leno. - Prezydent Bush zapowiedział, że do końca jego kadencji każdy Amerykanin będzie miał pracę. To kolejna zła wiadomość dla Kevina Federline'a - stwierdził Jay. Jak na razie pod petycją na DivorceKevin.com pojawiło się 9208 podpisów. Czy Britney posłucha fanów? W końcu pieniądze, które trwoni Kevin pochodzą właśnie od nich.