Przyjazne kpiny to przywilej dyplomatów

"Financial Times" opublikował nowy list brytyjskiego ambasadora w Polsce Charlesa Crawforda. Tym razem "przepraszający" Polaków. Był to jednak żart londyńskiej gazety, co nie od razu zauważyli dziennikarze i dyplomaci

W niedzielę "Sunday Times" ogłosił prawdziwy e-mail, który ambasador Crawford wysłał do urzędników w Londynie. Zżymał się na negocjacje nad budżetem UE, Polskę nazwał "nieuprzejmą i niewdzięczną", proponował żartem premierowi Blairowi, by negocjował budżet z pomocą dziecięcego budzika - jak w godzinę nie przyjmą szczodrej oferty Londynu, rokowania się skończą.

Rzekome przeprosiny ambasadora, które wczoraj ukazały się w "Financial Timesie", zawierają nowe złośliwości pod adresem Polaków i dyplomatów unijnych. List naprawdę napisał autor "FT" Roger Blitz.

O swoim prawdziwym e-mailu ambasador Crawford mówił w środę w Warszawie: - Zapewniam, że nie chciałem nikogo urazić, i mam nadzieję, że nikt się nie obraził. Pojawiło się dużo fałszywek. Pisarze-beletryści świata, łączcie się. Nie macie nic do stracenia oprócz posady.

Oto żartobliwy list ze środowego "FT":

Charles Crawford, brytyjski ambasador w Polsce, do narodu polskiego

Drogi narodzie polski,

Chciałbym przeprosić za moje uwagi w ujawnionym e-mailu, w którym określiłem Polskę jako "niegrzeczną i niewdzięczną" w związku z dyskusjami o budżecie UE i stwierdziłem, że brytyjski rząd w ciągu ostatniego roku stworzył więcej miejsc pracy dla Polaków niż rząd polski. Naturalnie mój e-mail pomyślany był jako żart. I jestem wdzięczny Waszemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych, że zaprosiło mnie, by przedyskutować różnice między brytyjskim i polskim poczuciem humoru.

Jestem w Waszym kraju zaledwie dwa lata i wyznaję, że mam braki, jeśli chodzi o dobre polskie kawały [gra słów: "Polish jokes" przez lata oznaczało m.in. w USA dowcipy o Polakach - red.]. Po miłej kilkugodzinnej pogawędce w Waszym ministerstwie czuję się już jednak w pełni zorientowany.

Patrząc z brytyjskiego punktu widzenia, odkrywam, jak cudownie nieskalane językiem dyplomacji UE są nowe kraje, takie jak Wy.

Jakże wspaniale osobliwe, że ludzie u Was nie mają prawie żadnego doświadczenia w nabijaniu się z siebie nawzajem, co my, Francuzi i Niemcy praktykujemy od 40 lat, co wielce przyczynia się do scementowania europejskiej współpracy i harmonii. Ta dobroduszność jest tak powszechna, że każdy nowy członek UE odczuwał potrzebę, wręcz konieczność, by się przyłączyć. Wielu dyplomatów traktuje tego typu przyjacielskie kpiny jako przywilej swego zawodu, a nasze narody uznają, że dyplomaci słusznie dostają za to dużą część swego wynagrodzenia.

Chylę czoła przed szacunkiem i grzecznością, z jaką prowadzicie się w sprawach europejskich, i ciekaw jestem, jak to długo potrwa. Tymczasem Wasze polskie poczucie humoru zapewni mi świetną rozrywkę aż do końca mojej misji.

Z poważaniem

Charles Crawford