Polska pielęgniarka: profesjonalna i leciwa

Mamy jedne z najlepszych, ale i ... najstarszych pielęgniarek w Unii. Tylko jedna na dziesięć ma mniej niż 30 lat. Brakuje świeżej krwi, bo nie ma chętnych do pracy. Tymczasem po 2010 r. będziemy potrzebować co najmniej 100 tys. pielęgniarek więcej!

W dużych miastach: Warszawie, Gdańsku, Katowicach już dziś brakuje ok. 20-30 proc. pielęgniarek. - Bywa, że na dyżurach nocnych jedna przypada na 30 pacjentów - opowiada Longina Kaczmarska, szefowa mazowieckich pielęgniarek.

Jak na lekarstwo

Tylko w stolicy jest co najmniej 300 wolnych etatów. Około stu czeka na pielęgniarki w łódzkich szpitalach. Ale w rzeczywistości problem jest o wiele większy, bo dyrektorzy szpitali z reguły nie przestrzegają ministerialnych przeliczników - zamiast trzech pielęgniarek z braku pieniędzy zatrudniają jedną, góra dwie. Korzystają też coraz częściej z agencji, zamiast dać etat, wynajmują pracowników na godziny.

Pielęgniarka z 15-letnim stażem z resortowego szpitala w Warszawie: - Nie mam czasu podać lekarstw pacjentowi. Zajrzeć, czy wszystko jest w porządku. Ostatnio jedna z pacjentek nagle straciła przytomność. Nie mogłam jej pomóc, bo w tym czasie inną chorą niemalże niosłam na rękach do toalety. To zaczyna zagrażać życiu chorych.

W Polsce pracuje dziś ok. 220 tys. pielęgniarek. Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych szacuje, że po 2010 będziemy potrzebować co najmniej 100 tys. kolejnych, bo się starzejemy jak zresztą cała Europa. W 2030 r. na dwóch mieszkańców Unii w wieku 15-65 będzie przypadać aż jedna osoba w wieku powyżej 65 lat. Tymczasem pielęgniarek ubywa. Eksperci alarmują, że za parę lat nie będzie miał się kto zajmować starymi i chorymi obywatelami Unii.

Unia już podkupuje Polki

Z najnowszych badań "European Next Study", w których wzięło udział ponad 77 tys. pielęgniarek z Unii, wyłania się fatalny scenariusz dla Polski.

Mamy najniższy w Europie odsetek pielęgniarek w wieku 20-30 lat (wynosi on raptem 13,5 proc.). W zawodzie przeważają osoby między 45. a 55. rokiem życia. - Za kilka lat co najmniej kilkanaście tysięcy z nich pójdzie na emeryturę. Coraz więcej deklaruje, że chce wyjechać za granicę. Kto je zastąpi? Kandydatów nie ma, bo zawód przestał być atrakcyjny: pensje są żenująco niskie, brak jakichkolwiek perspektyw awansu zawodowego - wylicza Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Izby.- W Polsce dopiero raczkuje domowa pielęgniarska opieka długoterminowa. To kolejne wolne etaty. Nakładają się zaniedbania kolejnych rządów.

Szpitalny personel średni podkupuje nam Europa. Od wejścia do Unii za granicę wyjechało już 5 tys. pielęgniarek, najczęściej młodych, tuż po studiach.

Tymczasem, żeby wykształcić pielęgniarkę, potrzeba trzech, pięciu lat.

Resort zdrowia obiecuje, że w 2007 pojawi się więcej pieniędzy na pensje pielęgniarek. Mają powstać też kolejne szkoły. - Nie mamy wyjścia. Musimy dać ludziom podwyżki. Jeśli pojawią się pieniądze, znajdą się też ludzie do pracy - mówi wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas.