Czerwony Kryształ trzecim znakiem po Czerwonym Krzyżu i Półksiężycu

Służby sanitarne niosące pomoc na terenach ogarniętych konfliktami będą miały nowy symbol zapewniający im według prawa międzynarodowego bezwzględną ochronę. Do Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca dołączył Czerwony Kryształ. Skorzysta z niego przede wszystkim Izrael

Narodziny Czerwonego Kryształu zamknąć powinny spory dotyczące symboli, jakie według konwencji genewskiej zapewniają nietykalność służbom sanitarnym niosącym pomoc ofiarom konfliktów zbrojnych. Po raz pierwszy uznano, że podczas wojen nie można pozostawiać rannych na polu bitwy i należy zapewnić ochronę niosącym im pomoc, w 1864 roku - tak narodził się Czerwony Krzyż. Dla jego twórców symbol ten nie miał jednak żadnej wymowy religijnej - było to po prostu odwrócenie barw flagi narodowej neutralnej Szwajcarii, która była pomysłodawcą chronienia sanitariuszy. Szybko okazało się jednak, że krzyż nie wszystkim odpowiada. Podczas wielkiej wojny z Rosją otomańscy żołnierze z premedytacją atakowali sanitarne służby wroga, tłumacząc, że krzyż - odwieczny symbol wojen religijnych - tylko prowokuje muzułmańskich wojskowych. Stambuł zapowiedział, że będzie respektował Czerwony Krzyż tylko pod warunkiem, że sam będzie mógł oznaczać swych medyków Czerwonym Półksiężycem i znak ten będzie respektowany przez innych. Propozycję tę formalnie przyjęto w 1929 roku.

Po II wojnie światowej sytuacja się jednak skomplikowała - powstał Izrael, któremu nie odpowiadał ani krzyż, ani półksiężyc. Proponowana przez niego Czerwona Gwiazda Dawida została zdecydowanie odrzucona przez państwa arabskie, które nie widziały jednak przeciwwskazań, aby w 1949 roku przyjąć trzeci znak - perskiego Czerwonego Lwa. Służby sanitarne Izraela były więc pozbawione międzynarodowej ochrony. I pewnie tak by pozostało, gdyby nie Stany Zjednoczone, które od lat naciskały na jakieś rozwiązanie.

Kreowaniu kolejnych znaków długo przeciwny był jednak stojący na straży konwencji genewskiej Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża. Jego szefowie bali się, że spowoduje to kolejne rewindykacje - niektóre państwa buddyjskie chciały... Czerwonej Swastyki. Twierdzili, że siłą Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca (Czerwony Lew przestał być używany po islamskiej rewolucji w Iranie) jest ich uniwersalna rozpoznawalność. Amerykanie byli jednak innego zdania i wstrzymali pomoc finansową dla Międzynarodowej Federacji Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, póki nie zostanie rozwiązana sprawa Izraela. Szwajcarzy jako depozytariusze konwencji przystąpili do negocjacji. Uznano, że nowy symbol musi być neutralny - używać go będą wszyscy ci, którym krzyż i półksiężyc się nie podoba. Rokowania trwały kilka lat. Stanęło w końcu na Czerwonym Krysztale - kwadracie stojącym na jednym ze swych rogów - łatwo rozpoznawalnym i niebudzącym żadnych negatywnych skojarzeń. Nowy znak przyjęły w czwartek rano zebrane w Genewie państwa sygnatariusze konwencji genewskiej.