Nietypowa biografia Lennona

Okrągła rocznica śmierci gwiazdy to gratka dla mediów. Agencja Reuters przygotowała z tej okazji specjalny serwis, w którym przypomina m.in. o rzeczach podstawowych z biografii muzyka. Takich jak fakt, że urodził się w Liverpoolu, a zginął w Nowym Jorku od pięciu kul wystrzelonych przez Marka Chapmana. Przypomina, że Lennon został obwołany rok temu przez magazyn "Q" najważniejszą postacią rock'n'rolla. Że jego utwór "Imagine" jest oficjalną pieśnią organizacji Amnesty International. Pisze o spadku po wokaliście - tak artystycznym, jak i najbardziej materialnym - choć nie żyje od 25 lat, Lennon jest wciąż jednym z najlepiej zarabiających muzyków na świecie.

To jednak tylko fakty i ciekawostki, o których wiadomo. Z takich informacji buduje się legendę, ale nie one wyjaśniają, dlaczego dla wielu pozostaje on wciąż znaczącą postacią.

Do księgarni trafiła właśnie książka francuskiego dziennikarza Pierre'a Merle'a "John Lennon. Niedokończona ballada". To bardzo specyficzne i subiektywne spojrzenie na biografię wokalisty. Merle wykonał porządną dziennikarską robotę, dotarł do przyjaciół Lennona z dzieciństwa, muzyków, z którymi kiedyś grał. Rozmawiał też sporo z Hunterem Daviesem, oficjalnym biografem grupy.

Ciekawe jest to, jak naświetla znane fakty i jaką przypisuje im hierarchię ważności. Ogląda działalność Lennona przede wszystkim przez pryzmat dwóch jego doświadczeń - nieszczęśliwego dzieciństwa i związku z Yoko Ono. W japońskiej artystce widzi nie tylko muzę eksbitelsa, ale też silną kobietę, na poły substytut matki, na poły sprytną manipulatorkę, która zdominowała zagubionego muzyka. Dlatego sporo mamy tu o słynnym "straconym weekendzie", jak nazywał to Lennon, czyli kilkunastomiesięcznym rozstaniu z Ono, do którego doszło w 1973 r., a które kładzie się cieniem na legendarnym związku. Podobnie wnikliwie analizuje osobliwą terapię, jakiej poddał się Lennon pod okiem doktora Arthura Janova, autora teorii krzyku pierwotnego.

Merle uwypukla mniej znane epizody. Wyemitowane niedawno po raz pierwszy przez BBC taśmy z wywiadem przeprowadzonym z Lennonem przez pismo "Rolling Stone" w 1970 r. dostarczają informacji, o których większość fanów Beatlesów nie chciałaby wiedzieć. Rozmawiający z dziennikarzem osiem miesięcy po rozpadzie słynnej grupy John jest w swych wypowiedziach bezlitosny. Beatlesów nazywa "przenośnym Rzymem" ze względu na ilość dostępnych pieniędzy, konsumowanych narkotyków i uprawianego seksu. Oświadcza, że gdy muzykom znudziły się groupies, chętnie sięgali po usługi prostytutek. Przyznaje, że istnieją jego zdjęcia, jak kompletnie pijany wyczołguje się na czworakach z jakiegoś amsterdamskiego baru. Fotki nie zostały opublikowane podobno wyłącznie dlatego, że szefowie gazet uznali, iż czytelnicy nie są gotowi na aż tak wielki skandal. Nie pozostawia też wątpliwości co do stosunków panujących w grupie. Po śmierci Briana Epsteina, menedżera grupy, kontrolę nad Beatlesami przejął Paul McCartney. - Byliśmy jego sidemanami - mówi Lennon. I dodaje, że jego współpraca kompozytorska z Paulem skończyła się "gdzieś w okolicach 1962 r.". Potem miała być już tylko fikcja utrzymywana na potrzeby mediów i fanów.

Zdaniem Janna Wennera, autora tego wywiadu, była to najszczersza rozmowa Lennona w historii jego kontaktów z prasą. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że odbyła się tuż po rozpadzie Beatlesów, gdy emocje były szczególnie silne. Czy więc tak wygląda cała prawda o legendarnej grupie, czy też raczej jest to prawda o sarkastycznym Lennonie, który bez mrugnięcia okiem potrafił podnieść rękę na mit największej rockowej grupy wszech czasów? Jeszcze jedna zagadka w intrygującej układance, jaką jest osobowość Johna Lennona.

John Lennon. Niedokończona ballada

Pierre Merle

Studio Emka, Warszawa