Parlament Izraela zalegalizował eutanazję

Czy żydowskie prawo religijne dopuszcza eutanazję? Kneset uznał, że tak i mimo protestów części ortodoksów zdecydował, że nieuleczalnie chorzy Izraelczycy będą mogli sami decydować o swojej śmierci

Kneset przyjął ustawę we wtorek wieczorem przy obecności zaledwie 26 spośród 120 deputowanych. Skąd tak niska frekwencja? Nowe prawo nie wywoływało już wielkich kontrowersji wśród posłów - wcześniej zgodnie zaakceptowało je kilka komisji parlamentarnych, w tym także te z przewagą posłów prawicowych i religijnych. Wielu wpływowych rabinów uważa bowiem bierną eutanazję, o której mówi ustawa, za zgodną z religijnym prawem żydowskim (halachą).

Wprawdzie przeciwni eutanazji Żydzi w dniu głosowania zorganizowali demonstrację przed gmachem parlamentu, lecz w Izraelu są oni niewielką mniejszością. - Nowa ustawa to rewolucyjny krok w zabezpieczeniu praw człowieka i pacjenta - mówił im współautor ustawy, poseł Roman Bronfman z lewicowej partii Meretz.

Posłowie pisali ustawę wspólnie z wpływowymi rabinami głoszącymi, że pod pewnymi warunkami można pogodzić eutanazję z halachą. Te warunki to według nich nienaruszenie zasady świętości życia oraz pełna sprawność umysłową chorego.

Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze, ustawa mówi, że można skrócić życie tylko komuś, kto świadomie i wprost tego żąda. Natomiast jeżeli stan chorego uniemożliwia mu wyrażenie takiej woli, to tylko wtedy, gdy wcześniej zostawił wyraźne instrukcje na piśmie albo lekarzowi albo pełnomocnikowi prawnemu.

Po drugie zasada świętości życia ma być zachowana w ten sposób, że eutanazję można wykonać tylko na osobie, która jest śmiertelnie chora, cierpi i zostało jej mniej niż sześć miesięcy życia. Wyjątkiem jest chory, u którego nastąpił już zanik ważnych funkcji życiowych - można go będzie uśmiercić tylko wtedy, gdy lekarze dają mu najwyżej dwa tygodnie.

Ustawa mogłaby zostać nazwana imieniem doktora Avinoama Rechessa, który w 1996 r. wywołał gorącą debatę na temat eutanazji, zwracając się do sądu w Tel Awiwie o zgodę na odłączenie od respiratora śmiertelnie chorego pacjenta z postępującym zanikiem mięśni. Sąd wydał zgodę i pacjent zmarł. Rechess ogłosił potem publicznie, że nie był pierwszy, bo "bierna eutanazja" (np. zaniechanie podawania leków, tlenu itp.) jest powszechną praktyką w izraelskich szpitalach. Od tego czasu Izraelczycy kilkakrotnie uzyskiwali sądową zgodę na przeprowadzenie eutanazji. Jej zwolennicy przekonywali, że ustawowa regulacja zasad eutanazji będzie po prostu zatwierdzeniem praktyki izraelskich sądów.