Szajka wykorzystująca polskich murarzy rozbita w Marsylii

O grupie, która za głodowe pensje zatrudniała Polaków, informuje dziennik ?Le Figaro?

Według gazety około 30 nisko wykwalifikowanych mężczyzn z Polski pracowało na południu Francji przy budowach willi. Praca trwała po 60 godzin tygodniowo. Płacono im 4 euro za godzinę (podczas gdy płaca minimalna wynosi we Francji 6,21), odliczając jeszcze od tego koszty mieszkania, dojazdu z Polski, a nawet przejazdów pomiędzy placami budowy. Pracownicy żyli w warunkach "bliskich niewolnictwa", czasem mieszkając nawet na budowach, na których pracowali. Jeden z pracowników zawiadomił policję.

Według "Le Figaro" do aresztu trafił już jeden z szefów firmy oskarżony o "potajemne zatrudnianie, nadużywanie dóbr społecznych i oferowanie zamieszkania nielicującego z ludzką godnością". Śledztwo toczy się też przeciw czterem innym osobom.

By ominąć francuskie przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców, szajka korzystała z pośrednictwa spółki zarejestrowanej w Wielkiej Brytanii. Francja, podobnie jak większość krajów Unii Europejskiej, wprowadziła po rozszerzeniu UE ograniczenia dla Polaków chcących podjąć pracę. Tak jak wcześniej muszą się oni ubiegać o pozwolenie. "Odrzucając konstytucję europejską, przeciwnicy projektu chcieli powstrzymać "polskiego hydraulika". Okazuje się jednak, że nie powstrzymali kamieniarza z Warszawy" - pisze "Le Figaro".