Patrole parafialne na ulicach?

Ministranci na patrolach z policją? Kościelny pilnujący samochodów w nocy? Dlaczego nie! Minister Dorn ma nowy pomysł na poprawę bezpieczeństwa w Polsce: do akcji ruszą rady parafialne

- Proszę księdza, złapaliśmy dwóch złodziei, jednego pijanego traktorzystę i pouczyliśmy tego małego Kowalskiego, bo znowu za sklepem palił papierosy - sprawozdają czterej mężczyźni na schodach plebanii. W rękach mają długie kije, jeden trzyma latarkę, inny - telefon komórkowy. - Dobrze, dobrze - ksiądz kiwa z uznaniem głową. - Jak zwykle nasza rada dobrze się spisała. Podejrzani przekazani policji? Tak? No, to do domu, moi drodzy, już późno - ksiądz żegna parafian.

Ta historia niebawem może być prawdziwa. Nowy szef MSWiA Ludwik Dorn obiecuje, że w ciągu dwóch lat będzie o połowę więcej patroli policyjnych na ulicach. Na razie jednak prosi o pomoc cywilów z rad parafialnych. - Doświadczenia Wielkiej Brytanii i USA pokazują, że wspólnoty religijne to bardzo cenny partner dla policji w dziedzinie prewencji - mówił w Radiu Maryja. Katolicki "Nasz Dziennik" nazwał tę zapowiedź "rewolucyjnymi zmianami".

Ideę doprecyzował nam rzecznik ministra Tomasz Skłodowski: - Parafianie widzą to, czego nie widzi policja, a współpraca z radami poprawi przepływ informacji. Taka współpraca to na świecie podstawa np. pracy dzielnicowych - mówił. Dodał, że policja pomoże radom parafialnym np. w organizowaniu cywilnych patroli obywatelskich, informowaniu o poprawie bezpieczeństwa w gazetkach wydawanych przez parafie czy nawet ogłoszeniach w kościele. Rzecznik wykręcił się od wyjaśnienia, na czym konkretnie współpraca rad parafialnych i komisariatów miałaby polegać. - To mają być inicjatywy oddolne. Pan minister nie będzie przecież wydawał rozporządzeń, że komendant komisariatu ma się spotykać z proboszczami czy coś z nimi uzgadniać - zaznaczył.

- Chcecie zrobić z parafian donosicieli? - pytam.

- Broń Boże! To bardzo złe słowo! - zaprzecza Skłodowski. - Nie można robić donosiciela z obywatela, który dobrze współpracuje z policją...

- No to się radami parafialnymi po prostu wyręczacie!

- To są złośliwe uwagi! Krytykanci zawsze się znajdą - ucina rzecznik.

Rady parafialne o pomyśle Dorna nie słyszały. - To chyba jakieś nieporozumienie! My mamy inne zajęcia na głowie - uważa przewodniczący jeden z rad w Lublinie. Stanisław Jakóbik, członek rady parafialnej przy kościele Świętej Katarzyny w Tenczynku na Jurze Krakowskiej, jest kompletnie zaskoczony: - Nie wiem, co powiedzieć... Przecież policja da sobie radę, od tego jest. Niech się każdy swoją pracą zajmie. My o kościół dbamy, o chorych, jako wspólnota pracujemy, ale nie łapiemy złodziei - mówi Jakóbik.