UNICEF: Dziewczynki rzadziej chodzą do szkoły

Dziewczynki w wielu krajach nadal o wiele częściej niż chłopcy nie otrzymują żadnej edukacji - alarmuje UNICEF. Na świecie do szkoły nie chodzi 90 mln dziewcząt i 25 mln chłopców.

Minęło pięć lat, od kiedy państwa zrzeszone w Organizacji Narodów Zjednoczonych z okazji nastania nowego tysiąclecia zobowiązały się zlikwidować różnice w edukacji dziewcząt i chłopców na poziomie podstawowym i średnim. Miał to być krok do zapewnienia w 2015 r. co najmniej podstawowej edukacji wszystkim dzieciom na świecie. Z tej okazji UNICEF podsumował sytuację dziewcząt.

Niestety, celu wyznaczonego na ten rok nie udało się osiągnąć aż w 46 krajach. - Nie dotrzymaliśmy obietnicy złożonej dzieciom - mówi dr Cream Wright kierująca sprawami edukacji w UNICEF, ONZ-owskiej organizacji zajmującej się dziećmi.

Największe problemy są w Afryce i Azji Południowej. W Burkina Faso do szkół chodzi tylko 30 proc. dziewczynek, w Gwinei i Mali - 40 proc., w Afganistanie, Beninie, Czadzie i Pakistanie - poniżej 50 proc., w Nigerii - 60 proc., w Nepalu - 66 proc.

Także w bliskich Europie krajach, jak Turcja czy Maroko, sytuacja jest daleka od ideału. W Turcji problemy dotyczą głównie południowo-wschodniej części kraju, gdzie mieszkają Kurdowie. W skali całego kraju do szkół chodzi 83 proc. dziewcząt i 89 proc. chłopców, ale różnice między zachodem a wschodem Turcji są znaczące.

Mieszkający na wschodzie Kurdowie nie posyłają córek do szkół z różnych powodów. Tradycja nakazuje, by kobiety pozostawały w domu, dziewczęta wcześnie wychodzą za mąż, do szkoły jest daleko, a droga jest niebezpieczna. "Rodzice donosili, że czasem nie zapisują dzieci do szkoły, ponieważ za późno zarejestrowali je po urodzeniu lub popełnili we wniosku błędy; w związku z tym zniesiono kary za późne rejestrowanie dzieci" - stwierdza raport UNICEF.

Agencja wskazuje jednak na działania w tym kraju, które mogą stać się przykładem dla innych. Od 2003 r. w mieście Van wśród Kurdów trwa kampania pod hasłem "Dziewczynki, chodźcie do szkoły", w której uczestniczą nauczyciele, wolontariusze, a nawet listonosze. Wolontariusze chodzą po domach i przekonują rodziców, by posyłali córki do szkół. Akcji towarzyszą też reklamy i artykuły w prasie, plakaty i ulotki. Efekt? Do szkół zapisano 120 tys. dziewcząt.

Specjaliści UNICEF zwracają uwagę, że nawet w krajach, gdzie sytuacja jest w miarę dobra, istnieją poważne problemy. Tak się dzieje np. w Kosowie, gdzie tylko 12 proc. dziewcząt ze wsi w wieku od 16 do 19 lat ukończyło w 2002 r. szkołę podstawową. Bezrobocie na prowincji sprawia, że rodziny często się przenoszą, a dzieci przerywają edukację.