Religa nie od pasztetu

Koniec z rekomendacjami artykułów spożywczych przez Zbigniewa Religę. - Nie chcę, by moje nazwisko kojarzyło się z pasztetem - mówi minister zdrowia

Chodzi o pasztety, na których znaleźliśmy napis: produkt rekomendowany przez fundację kierowaną przez prof. Zbigniewa Religę. Podobne zalecania były również na innych produktach spożywczych. Autorytetem prof. Religi mogli się podeprzeć sponsorzy założonej Fundacji Rozwoju Kardiologii. - Dla nich to forma marketingu, dla nas źródło finansowania - tłumaczył nam Jan Sarna, dyrektor Fundacji. Jak tłumaczył, logo fundacji jest umieszczane tylko na sprawdzonych produktach najwyższej jakości.

Sprawdziliśmy to. Pasztet, na którym znalazła się rekomendacja z nazwiskiem prof. Religi, zawiera mięso oddzielone mechanicznie z gęsi, wodę, tłuszcz wieprzowy, wątrobę i skórki z kurcząt. Jest też substancja konserwująca E250 i wzmacniacz smaku E621.

- Podstawowa zasada dietetyki każe wykreślić z diety tłuszcze wieprzowe i skórki z kurcząt - mówi dr Anna Mikołajczyk-Swatko, diabetolog. - Nie można reklamować takiego pasztetu jako zdrowej żywności. Na pewno nie poleciłabym go chorym na serce i cukrzykom. Wszystkim, którzy chcieliby uniknąć tych chorób, odradzałabym takie jedzenie.

- Traktuje tę sytuację jako wielka niezręczność - powiedział nam prof. Religa. - Byłem w szoku, kiedy dowiedziałem się o tym. Nie wiedziałem, że w taki sposób było wykorzystywane moje nazwisko. Już powiedziałem w Fundacji, że nie chcę, aby używali mojego nazwiska do promocji takich produktów. Poprosiłem o natychmiastowe zerwanie umowy z producentem.

- Nigdzie nie będzie już rekomendacji z nazwiskiem pana profesora - usłyszeliśmy w Fundacji.