Dlaczego PiS-owi rośnie?

Rozmowa z dr hab. Mirosławą Grabowską z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego na temat zwiększającej się popularności Prawa i Sprawiedliwości po wyborach parlamentarnych i prezydenckich.

Ewa Milewicz: PiS w wyborach zebrał 27 proc. głosów. Dwa miesiące później ma aż 43 proc. w sondażu CBOS. Dlaczego?

Dr hab. Mirosława Grabowska, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego: Po pierwsze, zwycięzcy zawsze przyciągają sympatię. Przyciągają też konformistów. Ci chętnie popierają partie, którym się wiedzie. Drugi powód - ludziom może się podobać styl rządzenia i to, co rząd robi. Dużo retoryki wskazującej na troskę o państwo i ludzi. Tu becikowe, tam troska o przedsiębiorców. Akcyza wprawdzie wzrośnie, ale rząd chce uchronić ludzi, nakłaniając Orlen i Lotos do obniżek cen.

Pani mówi o efekcie zwycięzcy, ale SLD-UP w 2001 r. po dwóch miesiącach rządzenia zyskały tylko 4 proc.

- PiS czerpie swoich wyborców z całej strony solidarnościowej. Może też zabrać wyborców Samoobronie, LPR i PSL. Natomiast Sojusz zebrał w 2001 r. wszystko, co mógł, po stronie postkomunistycznej, a nawet udało mu się wyjść poza swoich tradycyjnych wyborców.

Sojusz mógł też wtedy kosić wyborców Samoobrony, PSL, a nawet UW.

- Ale wtedy się o to nie starał. Nie robił takich gestów jak teraz bracia Kaczyńscy wobec np. Andrzeja Leppera. Wprawdzie i wtedy, i teraz Lepper został wicemarszałkiem Sejmu, ale teraz stało się wiele więcej. Teraz zwycięzcy podziękowali mu publicznie za poparcie Lecha Kaczyńskiego w wyborach. Premier ściskał Lepperowi dłonie po otrzymaniu wotum zaufania. Do tego PiS deklaruje, że nie wyklucza wejścia Samoobrony do rządu.

Co daje PiS przyjaźń z Radiem Maryja? Poparcie, osłabienie LPR? Wzmocnienie konserwatywnego i socjalnego wizerunku?

- Wszystko naraz. A przede wszystkim wdzięczność środowiska, któremu konsekwentnie przypisywano rolę ciemnogrodu i które izolowano. A teraz premier odwiedził właśnie tę rozgłośnię i wychwalał panującą tam atmosferę. Ale znowu trzeba pamiętać, że słuchacze Radia Maryja to nie jest zdyscyplinowana armia głosująca tak, jak każe ojciec dyrektor. Z badań przeprowadzonych w 2001 r. przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że 40 proc. słuchaczy Radia Maryja głosowało na LPR. Można powiedzieć - to dużo. Ale można też zauważyć, że aż 60 proc. nie głosowało na LPR, choć wtedy Radio poparło właśnie Ligę.

Na kogo głosowało te 60 proc.?

- Na wszystkie partie - SLD i UW nie wyłączając. Intuicja socjologa mówi mi, że w tym roku było podobnie. Słuchacze tylko częściowo posłuchali Radia i poparli PiS.

Kiedy może się skończyć wzrost poparcia dla PiS?

- Sądzę, że do wyborów samorządowych na jesieni 2006 r. utrzyma się wysokie poparcie (co nie znaczy, że 40-proc.). Będzie się toczyła "wojna pozycyjna". PiS będzie się starało zepchnąć PO na lewo i stworzyć wrażenie, że Platforma weszła w konszachty z SLD. Na razie - jak widać po rosnących notowaniach Platformy - zwolennicy PO nie dają temu wiary.

Inna linia frontu PiS to walka podjazdowa o wyborców - uskubmy innym, ile się da. PiS będzie się starało "zwasalić" Samoobronę, LPR, PSL i przejąć ich elektorat.

Wybory samorządowe to psychologicznie bardzo ważna granica. W 2002 r. Sojusz przegrał je w kilku ważnych miastach. To był pierwszy sygnał, że coś zaczyna iść źle.

Co w takiej sytuacji zrobi PiS? Mnie brakuje wyobraźni, ale sądzę, że nie brakuje jej liderom PiS. Może zdecydują się na przedterminowe wybory?

Wygłosiła Pani w tej rozmowie pean na cześć PiS. Czy mi się wydaje?

- Można podziwiać efektywność działania, a nie pochwalać samego działania. Stwierdzam, że PiS jest efektywne, ale nie podoba mi się to, co robi.

Co się Pani nie podoba?

- Że nie zawarli koalicji z PO. Po raz 158. ludzie się przekonali, że co innego politycy mówią w kampanii, a co innego po. Nie podoba mi się polityka gospodarcza rządu, bo jest bałamutna i niewiarygodna. Nie podoba mi się atmosfera podejrzeń, a nawet gróźb, choćby w stosunku do autorów sondaży. Zbigniew Wassermann w programie "Młodzi kontra" w III Programie TVP powiedział, że trzeba się przyjrzeć, czy ośrodkom badawczym nie można postawić zarzutu świadomego wprowadzenia w błąd.

Na razie jednak PiS rośnie. Ale trzeba pamiętać, że oceny i wybory ludzi nie są ani logiczne, ani spójne, ani trwałe.