Minister Szyszko i bezkarni drwale

Dlaczego minister środowiska Jan Szyszko broni oskarżonego w dwóch sprawach karnych szefa swego gabinetu Konrada Tomaszewskiego? Szukając odpowiedzi na to pytanie, dotarliśmy do trzeciej sprawy - pojawiają się w niej nazwiska obu panów.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz wezwał wczoraj wieczorem Jana Szyszkę na rozmowę o Konradzie Tomaszewskim. W chwili zamykania tego wydania "Gazety" decyzja, czy szef gabinetu ministra środowiska zostanie odwołany, jeszcze nie zapadła. - Wciąż uważam, że dopóki człowiek nie jest skazany, jest niewinny - powiedział nam przed rozmową z premierem minister środowiska.

W poniedziałek ujawniliśmy, że Tomaszewski, który za rządów AWS był dyrektorem Lasów Państwowych, jest oskarżony w dwóch procesach. Pierwszy dotyczy przekazania po zaniżonej cenie gruntów leśnych w Gdańsku Matemblewie politykom AWS, którzy wybudowali tam domy.

W drugim odpowiada za sfałszowanie dokumentu, który po przegranych przez AWS wyborach miał utrudnić ewentualne zmiany kadrowe w Lasach Państwowych.

Wczoraj ustaliliśmy, że Tomaszewski występuje w kolejnej sprawie, którą - co potwierdza rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku Gabriela Sikora - od marca tego roku prowadzi wydział do walki z korupcją.

Po obiedzie, po karze

Wiosną 1998 r. leśnicy z Kościerzyny pod Gdańskiem odkryli nielegalny wyrąb ok. 6 ha lasu na terenie, gdzie prywatna firma Dech-Pol z Gdyni rozkręcała wydobycie żwiru. Grunt sprzedał Dech-Polowi wójt Kościerzyny Waldemar Tkaczyk, człowiek AWS, przyjaciel Mariana Krzaklewskiego. A wyrębu lasu dokonali - na jego polecenie - gminni robotnicy. Za nielegalną wycinkę Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku ukarała gminę i Dech-Pol karą 800 tys. zł.

Wójt Tkaczyk i szefowie firmy odwołali się do szefa Lasów w Warszawie. Przed rozpatrzeniem odwołania zaprosili do Kościerzyny Konrada Tomaszewskiego, wówczas wiceszefa Lasów Państwowych, i Jana Szyszkę, ministra ochrony środowiska, którym jest i dziś. W zaaranżowaniu spotkania pośredniczyła ówczesna posłanka AWS Ewa Sikorska-Trela. Spotkanie odbyło się we wrześniu 1998 r. u wójta w siedzibie gminy, potem wójt zaprosił posłankę, ministra i dyrektora Lasów na obiad. Efekt wizyty urzędników z Warszawy? Zmniejszenie kary z 800 tys. zł do 13 tys. zł. I odwołanie regionalnego dyrektora Lasów, który wysoką karę nałożył.

Uchylenie nieuzasadnione

- Nie pamiętam tej wizyty, musiałbym sobie przypomnieć, postaram się sprawdzić - odpowiedział nam wczoraj minister Szyszko na pytanie o spotkanie w Kościerzynie.

Konrad Tomaszewski długo autoryzował swoją wypowiedź: - W toku wykonywanych zadań odbywałem bardzo wiele wyjazdów służbowych, także z udziałem pana ministra. Tego wyjazdu nie pamiętam.

Ewa Sikorska-Trela: - Spotkanie pamiętam, rzeczywiście byłam jego inicjatorką, ale tematu rozmowy już nie.

Z ustaleń toczącego się śledztwa wynika, że uchylenie kary za wycinkę lasu było "nieuzasadnione". Dyrektorowi Lasów, na którym ciąży "szczególny obowiązek dbania o zasoby leśne i mienie LP", grozi zarzut narażenia skarbu państwa na stratę kilkuset tysięcy złotych.

Wójt Tkaczyk nie odbierał wczoraj telefonu komórkowego. Ustaliliśmy, że za "grunty rolne", które sprzedał Dech-Polowi, gmina dostała 236 tys. zł. W akcie notarialnym nie ma wzmianki, że "rolę" porasta las wart kilkaset tysięcy, a pod ziemią zalega półtora miliona ton żwiru - to ponad 20 mln zł.

Właśnie sprzedaż gminnego żwirowiska za cenę prawie 100-krotnie niższą od realnej wartości jest głównym wątkiem śledztwa gdańskiej policji.