W Iraku do skutku

W ciągu sześciu lat armia zawiesi pobór i stanie się armią w pełni zawodową - zapowiedział podczas wczorajszej wizyty w ?Gazecie? minister obrony Radek Sikorski

Minister zapowiedział, że pobór zostanie jedynie zawieszony, bo Polska chce zachować ustawową zasadę poboru. - Radykalne wprowadzenie armii zawodowej okazało się w przypadku niektórych państw niezwykle kosztowne - powiedział minister. Przyznał, że zmiana obecnych sił zbrojnych na nowoczesną armię zawodową będzie oznaczać m.in. likwidowanie niektórych garnizonów.

Minister Sikorski mówił też o polskiej obecności w Iraku: - W tę misję bardzo dużo zainwestowaliśmy. Zrobimy wszystko, aby zakończyła się sukcesem, czyli przejęciem przez Irakijczyków odpowiedzialności za bezpieczeństwo w naszej strefie.

- Tej misji powinny też towarzyszyć korzyści ekonomiczne - uważa szef MON. - Już teraz dzięki kontraktom, jakie podpisał Bumar na dostawy uzbrojenia do Iraku, jedna trzecia wyposażenia nowej armii Irackiej pochodzi z Polski, a są szanse na kolejne kontrakty.

Minister przyznał, że Polska "ma szanse inwestycji w iracki przemysł naftowy". W sobotę napisaliśmy, że rząd RP chce naciskać na rząd iracki w sprawie kontraktów dla polskich firm. Sikorski zapowiedział, że 6 grudnia do Polski przyjedzie delegacja rządu irackiego, z którą te kwestie będą omawiane.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz w swym exposé zapowiedział, że ok. 900 polskich żołnierzy weźmie udział w zaczynającej się w 2007 r. misji NATO w Afganistanie. - Ta misja wiąże się z dużymi kosztami - powiedział wczoraj Sikorski. - Udział naszego kontyngentu w Iraku jest w 60 proc. finansowany przez USA. Za nasz udział w misji NATO w Afganistanie będziemy musieli zapłacić sami. Chcemy rozmawiać z NATO na temat pomocy w transporcie naszych żołnierzy, to szansa potanienia kosztów misji.