A może by tak puścić przegapione seriale kryminalne?

Boom na książkowe kryminały potwierdza rozpoczynający się właśnie II Festiwal ?Pora Kryminału". Tyle że znajomość z kryminałem książkowym nie przekłada się na znajomość z kryminałem telewizyjnym.

Na Porę Kryminału zjeżdżają do Polski z Rosji Aleksandra Marinina i Boris Akunin. Ich powieści są u nas chętnie czytane, ale seriali według nich kręconych nie znamy. Żadna telewizja nie kupiła ani "Azazela" (2002) według Akunina, o XIX-wiecznym detektywie Fandorinie (Ilia Noskow), ani serialu o major Kamieńskiej (1999-2000) według Marininy, z Jeleną Jakowlewą.

Tę lukę najlepiej widać na przykładzie autorów oficyny Noir sur Blanc wielce zasłużonej dla promocji markowych kryminałów w Polsce. Nie oglądaliśmy sfilmowanego Manuela Vázqueza Montalbána serialu o barcelońskim detektywie Pepe Carvalho (1999-2004), z Juanjo Puigcorbé, ani zaadaptowanej przez Niemców Donny Leon - serialu o weneckim komisarzu Brunettim (2000-04), z Joachimem Królem, ani feministycznej Alicii Giménez-Bartlett - serialu o policjantce Petrze Delicado (1999), z Aną Belen. Szczęście miał jedynie Andrea Camilleri - Tele 5 puściło kiedyś parę starszych odcinków o sycylijskim komisarzu Montalbano (1999-2005), z Lucą Zingarettim i Kathariną Böhm, córką Barbary Kwiatkowskiej.

Ktoś powie: ale to nie są kryminalne klasyki. Te przecież znamy. Oglądaliśmy serię "Alfred Hitchcock przedstawia", "Świętego", "Kojaka", "Columbo", "Rewolwer i melonik", "Aniołki Charliego", "Policjantów z Miami", "Telefon 110", "Derricka", "Brygady Tygrysa", a ostatnio "24 godziny".

To jednak nie do końca prawda - w klasykach też mamy zaległości. Chętnie zobaczyłbym w Polsce amerykańską serię "Fallen Angels" (1993-95) wyprodukowaną przez Sydneya Pollacka na podstawie tekstów mistrzów czarnego kryminału. Agnieszka Holland zrobiła w jej ramach "Gorący wiatr" Chandlera, z Danym Gloverem w roli czarnoskórego Philipa Marlowe'a!

Nie było u nas ważnych seriali brytyjskich: o inspektorze Morse (1987-2000, z Johnem Thawem) według drukowanego po polsku Colina Dextera i o inspektorze Wexfordzie (1987-2000, z George'em Bakerem), według Ruth Rendell. TVP wciąż ociąga się z emisją (był w programie, lecz spadł) jednego z późniejszych epizodów "Głównego podejrzanego" (1991-2003) według Lindy La Plante, ze znakomitą Hellen Mirren w roli inspektor Jane Tennison. Przegapiliśmy 12-odcinkową serię według Patricii Highsmith (1990), w której narratorem jest Anthony Perkins ("Psychoza"). Klasyk kryminału na wesoło "Police Squad" (1982), czyli prapoczątki porucznika Franka Drebina (Leslie Nielsen) rozsławionego później przez kinową serię "Naga broń", poszedł u nas nie w całości i bez żadnej reklamy.

Do listy nieobecnych można by jeszcze dorzucić najlepszy francuski serial kryminalny lat 90. "Navarro" (od 1989), z Rogerem Haninem w roli szefa paryskiego komisariatu, i dwa seriale niemieckie z komisarzem nonkonformistą o swojsko brzmiącym nazwisku Schimanski (1981-91, 1985-2005), którego gra Götz George.

Pytam, dlaczego to wszystko nas ominęło? A już zupełnie nie rozumiem powodów, dla których po 1989 r. nie pokazano słynnej szpiegowskiej serii według Johna Le Carré "Ludzie Smileya" (1982), z Alekiem Guinnessem i Władysławem Sheybalem, aktorem z "Kanału" Wajdy.

Cóż, widocznie z zagranicznych rzeczy rozrywkowych wolimy puszczać telenowele.