CBŚ rozbiło struktury mafii pruszkowskiej na Śląsku

Centralne Biuro Śledcze uderzyło w rezydentów mafii pruszkowskiej na Śląsku. Gangsterzy za 8 tys. zł kupili w Państwowym Urzędzie Regulacji Energią koncesję na handel paliwami, a zarobione na benzynie pieniądze zamierzali zainwestować w produkcję amfetaminy

Nad ranem oficerowie śląskiego CBŚ, wspierani przez komandosów, wkroczyli do kilkunastu mieszkań i firm w Dąbrowie Górniczej, Częstochowie i Warszawie. Zatrzymano 13 osób. Zdaniem policji to rezydenci odradzającej się mafii pruszkowskiej w regionie.

- Są podejrzani o płatną protekcję, powoływanie się na wpływy w Państwowym Urzędzie Regulacji Energii, rozboje, oszustwa i kradzież wartej 2,5 mln dol. kolekcji topazów - ujawnił wczoraj prokurator Leszek Goławski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Zdaniem prokuratury za wszystkimi przestępstwami stoi aresztowany przed dwoma tygodniami Adam D., ps. "Młody Wańka", syn Leszka D., ps. "Wańka", jednego z członków zarządu mafii pruszkowskiej. Po zatrzymaniu ojca w 2000 r. "Młody Wańka" przejął kierownictwo w gangu. Większość nielegalnych interesów przeniósł na Śląsk.

W 2003 r. gangsterzy załatwili dla kontrolowanej przez siebie firmy z Dąbrowy Górniczej koncesję na obrót paliwami. Wydaje je Państwowy Urząd Regulacji Energii, który bardzo szczegółowo weryfikuje każdy wniosek. Jednak mafiosi dzięki pomocy Ewy K., byłej wicedyrektor CPN, obeszli drobiazgową procedurę. Kobieta, wykorzystując swoje znajomości w PURE, załatwiła im koncesję. - Wzięła za to 8 tys. zł - mówi prokurator Goławski.

CBŚ sprawdza teraz, skąd była benzyna, którą handlowali gangsterzy. Podejrzewa, że zyski z jej sprzedaży chcieli zainwestować w największą w kraju linię do produkcji amfetaminy. Podczas wczorajszej akcji oficerowie CBŚ znaleźli bowiem kilka kilogramów BMK, odczynnika chemicznego wykorzystywanego do produkcji tego narkotyku. - Z tego miała powstać pierwsza próbna partia amfetaminy - mówi jeden z oficerów policji.

Śląscy rezydenci "Pruszkowa" dorobili się ogromnych pieniędzy. U jednego z nich, oficjalnie bezrobotnego, policja zabezpieczyła wczoraj audi A8, audi A3 i bmw. - Mężczyzna był tak próżny, że na markowe koniaki naklejał etykiety z własną podobizną - mówi Zbigniew Matwiej z CBŚ. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono też 200 tys. zł w gotówce i nieruchomości o wartości pół miliona złotych.