Umarł? Do toalety go!

W białostockim szpitalu klinicznym zwłoki zmarłych pacjentów przechowuje się w toalecie

Poszłam odwiedzić chorą koleżankę. Na korytarzu zauważyłam mężczyznę w kitlu, który wywoził z WC zakryte folią zwłoki. Byłam w szoku - opowiada pani Helena.

- Skandal! Przecież to nie worek kartofli, który można wrzucić gdziekolwiek. To niehumanitarne i niehigieniczne - oburza się Zofia Sacharczuk, która odwiedzała w szpitalu siostrę.

Szpital tłumaczy się przepisami, które nakazują zwłoki zmarłego pacjenta przechowywać na oddziale. Dopiero potem trafiają do kostnicy lub prosektorium. - Bo czasami się zdarza, że osoba uznana za zmarłą powraca do życia - wyjaśnia Lech Chyczewski, rzecznik białostockiej Akademii Medycznej. W szpitalu klinicznym na miejsce przechowywania zwłok wybrano toaletę. Jest ich kilka na każdym oddziale. Zmarli są tam przewożeni na łóżku. Toaletę zamyka się na klucz, albo tylko zwłoki chowa za kotarą.

Rzecznik tłumaczy, że nie ma innych pomieszczeń. - Musielibyśmy zlikwidować jakąś salę, a łóżek i tak jest mniej niż chorych. Jednak nowo wybudowane oddziały mają już specjalne pokoje - odpowiada Chyczewski.

Co na to ministerstwo? Ministerstwo Zdrowia nie potrafiło odpowiedzieć na pytanie, czy przechowywanie ciał w WC jest zgodne z prawem.