Zaskroniec na pierwszym spacerze

To była naprawdę niespodzianka. Wystarczyło, że słońce na chwilę przygrzało, a w moim ogrodzie pojawił się zwierzak, którego o tej porze roku się nie spodziewałem - cienki jak sznurówka maleńki zaskroniec

Poznałem go po żółtych plamach z tyłu głowy, od których wzięła się nazwa gatunkowa tego węża. W ogóle bym go nie zauważył, gdyby nasz pies nie narobił rwetesu. Co ciekawe maluch, który miał może z kilkanaście centymetrów długości, bardzo dzielnie się bronił, udając żmiję zygzakowatą. To jeden z dwóch sposobów obrony tych absolutnie nieszkodliwych węży - albo udawać jadowitego gada, syczeć i prężyć się, albo gdy już się jest złapanym, obryzgać napastnika cuchnącą cieczą z gruczołów znajdujących się w pobliżu kloaki. Tak też zrobił maleńki zaskroniec, gdy usiłowałem go usunąć sprzed nosa naszego psa.

Pojawienie się maleńkiego zaskrońca w naszym ogrodzie nie było niczym dziwnym. Widać postanowił skorzystać z ostatnich ciepłych promyków jesiennego słońca, a potem znaleźć sobie miejsce do zimowania w jakiejś norze albo w kompoście. Zresztą myślę, że właśnie dlatego, że w ogrodzie jest góra kompostu, mamy zaskrońca - i to chyba niejednego. Kompost to optymalne miejsce do znoszenia jaj. Około sierpnia samica zaskrońca znosi ich nawet do trzydziestu. Są okrągłe i białe, a ich skorupka jest miękka, jakby zrobiona z pergaminu.

Samica nie znosi jaj byle gdzie. Miejsce musi być ciepłe o w miarę stałej temperaturze i dość wilgotne. Sterta kompostu, gdzie zachodzą procesy gnilne, jest takim miejscem. Podejrzewam, że właśnie tam przyszedł na świat maleńki zaskroniec po trwającej około dwóch tygodni inkubacji.

Akurat mnie osobiście bardzo odpowiada, że mam w ogrodzie zaskrońce, ale wiem, że kilku moich czytelników za nimi nie przepada i chce się pozbyć za wszelką cenę węży. Otóż ich wyłapywanie i wywożenie nie ma większego sensu, jeżeli nie zlikwidujemy w ogrodzie takich miejsc jak sterty kompostu, w których te gady lubią zimować i znosić jaja. Przyciągać je też mogą oczka wodne, bo tam zaskrońce znajdują swój podstawowy pokarm - żaby. Dlatego jeżeli ktoś panicznie boi się nawet nieszkodliwych węży, to niech najpierw pozbędzie się z ogrodu wszystkiego, co sprawia, że czują się one w nim dobrze. Ja natomiast mam nadzieję, że mój maluch gdzieś sobie przezimuje i w przyszłym roku znów będę mógł nim cieszyć oczy. Mam też nadzieję, że uda mu się dorosnąć do półtora metra długości, czyli tyle, ile mają naprawdę duże zaskrońce.