Stołówkowa segregacja w podkrakowskiej szkole

W stołówce Zespołu Szkół w Bibicach ci uczniowie, których rodzice zapłacą za posiłek, jedzą dwudaniowy obiad z kompotem. Pozostali dostają tylko zupę z wkładem

Wszystko dzieje się w podstawówce i gimnazjum w jednej z bogatszych gmin w Polsce - podkrakowskich Zielonkach. Prowadzona przez ajenta od września tego roku szkolna stołówka wydaje dwudaniowe obiady wyłącznie 30 uczniom, których rodzice w całości za nie płacą (zupa i drugie danie kosztuje 5,8 zł).

17 dzieci, którym obiady funduje Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej (płaci za nie po 3 zł), dostaje tylko zupę z wkładem. - We wrześniu dostałem informację, że dziecko będzie miało finansowane obiady przez gminę, ale nikt mnie nie poinformował, że będzie to jedynie zupa - opowiada ojciec jednego z uczniów. O tym, że córka zjada pierwsze danie, a potem gapi się w talerz kolegi, na którym leży mięso z ziemniakami, dowiedział się dopiero po miesiącu.

- Skoro wyszło z tego takie zamieszanie, możemy wrócić do rozdawania bułek najbiedniejszym. Tak było w ubiegłym roku, kiedy obiady dowoziła nam firma kateringowa - powiedziała nam wczoraj w pierwszych słowach spotkania dyrektorka szkoły Jolanta Lepiarczyk.

Nie widzi nic niewłaściwego w tym, że na jednej stołówce przy wspólnych stolikach jedne dzieci karmione są gorzej, a drugie - lepiej (w zależności od tego, czy rodzice sfinansują obiady swemu dziecku). - Lepiej, żeby dostały ciepłą zupę niż nic, prawda? A na to, by wszyscy jedli jednakowo, nie ma pieniędzy - tłumaczy.

- Za taką kwotę, jaką daje Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, niczego więcej niż zupy z wkładem nie da się zaproponować - twierdzi Tadeusz Sztuka, ajent szkolnej stołówki w Bibicach. - Może dałoby się gotować po równo dla wszystkich bez podnoszenia kosztów, gdyby ze stołówki korzystało więcej uczniów. Tak jest w dużych szkołach. Przy 30 osobach płacących za pełny obiad to niemożliwe.

Aby wszystkie dzieci jadły takie same obiady w szkolnej stołówce w Bibicach, gmina musiałaby wygospodarować rocznie dodatkowe 10 tys. zł. Czy to dużo dla Zielonek, które w raporcie Centrum Badań Regionalnych zostały uznane za jedną z bogatszych gmin w Polsce?

Wicewójt gminy Arnold Kuźniarski: - Oczywiście, że to nie jest szokująca kwota, ale takich zadań, na które brakuje 10 tys. zł, mamy na pęczki. Sugerowałbym szkole poszukanie sponsorów lub rozmowę z zamożniejszymi rodzicami. Może zgodziliby się dołożyć coś do obiadu najbiedniejszym dzieciom.

Szkoła szukała już sponsorów. I znalazła. Sześciu uczniom pełne obiady sponsoruje ksiądz z Węgrzec. To wszystko.

Wczoraj, po tym jak "Gazeta" zainteresowała się sprawą, kierowniczka Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zielonkach Grażyna Hołda poinformowała nagle dyrekcję szkoły, że być może znajdą się dodatkowe pieniądze na to, by najbiedniejsze dzieci zamiast zupy z wkładem dostawały samo drugie danie.

W ubiegłym roku opisaliśmy segregację uczniów w szkolnej stołówce w Rabce. Dzieci z bogatych rodzin jadły na obiad kotleta, biedniejsze - parówkę. Żeby biedniejszym nie było przykro, wydawano im obiady podczas innych przerw lekcyjnych. Po opisaniu sprawy przez media szkoła znalazła sponsora. Osoby, które chcą pomóc szkole w Bibicach, proszone są o kontakt pod nr. tel (012) 285 88 21