Znane są powody śmierci wcześniaka

Jest już znana bezpośrednia przyczyna śmierci noworodka, który najprawdopodobniej został wykorzystany do zrobienia wstrząsających zdjęć. Mateusz Krawczyk zmarł w wyniku krwawienia do przewodu pokarmowego i wcześniactwa. Wciąż jednak nie wiadomo, czy pielęgniarki, które wyciągnęły chłopczyka z inkubatora i robiły sobie z nim zdjęcia, przyczyniły się do zgonu dziecka.

Mateusz Krawczyk przebywał na oddziale patologii noworodka w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach. W pierwszym tygodniu września dwie dyżurujące tam pielęgniarki urządziły sesję zdjęciową. Fotografowały wcześniaki w różnych pozach, również w kieszeni pielęgniarskiego fartucha.

Kiedy ujawniliśmy szokujące zdjęcia, prokuratura wszczęła postępowanie. Kobiety nie pamiętały jednak nazwisk małych pacjentów. Potrafiły tylko powiedzieć, że byli to dwaj chłopcy i zdjęcia robiły na jednym z nocnych dyżurów na początku września. Na fotografiach znalazły się również inkubatory dzieci. Na każdym z nich umieszczone jest nazwisko wcześniaka. Biegli nie potrafili jednak na podstawie zdjęć odczytać personaliów ze stu procentową pewnością.

Wiadomo, że jedno z nazwisk ma osiem liter i kończy się na -czyk. Jak powiedziano nam w prokuraturze, listę potencjalnych wcześniaków ograniczono do dziewięciu nazwisk. Tylko jedno z nich odpowiada wymienionym kryteriom.

Mateusz Krawczyk po kilkudniowym pobycie na oddziale patologii noworodka został przeniesiony na OIOM. Dziecka nie udało się uratować. Zmarło w zeszłym tygodniu.

Teraz biegli z zakładu medycyny sądowej muszą orzec, czy zachowanie pielęgniarek mogło mieć wpływ na stan zdrowia chłopca.