PiS nie chce Niesiołowskiego

W Senacie jak w Sejmie - PiS kłóci się z Platformą. I wraz z LPR, Samoobroną i PSL wycina kandydata PO na wicemarszałka

Senat wybrał wczoraj wicemarszałków, a awantura była równie imponująca jak w środę w Sejmie. PiS znów pokazał Platformie, kto rządzi w parlamencie. Wicemarszałkami zostali prof. Ryszard Legutko, Krzysztof Putra (obaj PiS) oraz niezrzeszony, ale związany z PiS Maciej Płażyński. To kolejny policzek dla Platformy - Płażyński ją współtworzył, ale potem odszedł i poparł Lecha Kaczyńskiego.

PO, drugi co do wielkości klub w Senacie (34 senatorów), ostał się bez wicemarszałka. Zniesmaczony Robert Smoktunowicz (PO) przypomniał, że nawet SLD, który miał przygniatającą przewagę w Senacie poprzedniej kadencji, dał opozycji wicemarszałka. - A nasi koledzy...przepraszam, przyjaciele z PiS - nie - mówił Smoktunowicz. Przed tygodniem senatorowie niemal jednogłośnie wybrali na marszałka wystawionego przez PiS Bogdana Borusewicza (niezrzeszony).

Jedno miejsce w prezydium pozostało wolne - PiS czeka na akceptowalnego dla siebie polityka Platformy.

Bo kandydat PO na wicemarszałka, Stefan Niesiołowski, okazał się dla PiS zbyt "antykaczyński". Nie on jeden - Niesiołowski ujawnił, że PiS przedstawił Platformie całą listę osób, których nie poprze. - Byłem wysoko na tej liście. To niesłychane, żeby PiS decydował, kto z Platformy ma być wicemarszałkiem. Warunkiem objęcia jakichkolwiek stanowisk w państwie staje się stosunek do Kaczyńskich - powiedział "Gazecie" Niesiołowski. Przez pewien czas PO zastanawiała się nawet nad bojkotem wyborów, kierownictwo partii zdecydowało się jednak na konfrontację.

Na przegraną Platformy zanosiło się od rana. - No i nas wysiudają - przewidywał jeden z jej senatorów. Układ sił w Senacie jest dla PiS jeszcze korzystniejszy niż w Sejmie - ma stałe poparcie ponad połowy senatorów. Co więcej, pod rękę z PiS chodzi Porozumienie Ludowo-Narodowe - wspólny klub LPR-PSL-Samoobrona (12 senatorów) z Ryszardem Benderem (LPR) na czele.

Regulaminowe korowody trwały cały dzień, przerwy w obradach trudno było zliczyć. PO i PiS biły się o liczbę wicemarszałków. PiS chciał zwiększyć ich liczbę z trzech do czterech, Platforma była przeciw. - To absurd, PiS zaczyna od mnożenia stanowisk - mówili senatorowie PO. PiS tłumaczył, że ma to usprawnić prace Sejmu. Platforma przegrała i komisja regulaminowa przygotowała projekt zmiany regulaminu Senatu. Ostatecznie Senat zdecydował, że wicemarszałków może być czterech.

Jedno było inne niż w Sejmie. Tam PiS uzasadniał poparcie dla Andrzeja Leppera tym, że każdy klub ma prawo do wysunięcia kandydata na wicemarszałka. W Senacie ta reguła już nie zadziałała, Niesiołowski okazał się gorszy od Leppera.