Pierwsza zima bez matki

Można powiedzieć, że miałem niebywałe szczęście, kiedy podczas kilkudniowego pobytu w Tatrach zobaczyłem niedźwiedzia. Pierwszego w życiu. Niezbyt wielkiego, to prawda, ale zawsze niedźwiedzia. Mój pierwszy miś pewnie właśnie szykuje się do pierwszej spędzonej w pojedynkę zimy

Misia zobaczyłem w połowie września. Pasł się na borówkach. Pochłaniał je niczym kombajn. Tylko na chwilę się zatrzymał. Przewrócił się na plecy, wytarzał w trawie i wywalił brzuszysko do słońca. Wtedy dostrzegłem, że mam do czynienia z samcem. Tarzanie się w trawie szybko się misiowi znudziło. Chwycił jakiś pobliski krzak i trochę go wytarmosił. Zabawa trwała jednak bardzo krótko i niedźwiadek zabrał się znów za borówki, a potem za obrabianie niewielkiej jarzębiny. Mój pierwszy niedźwiedź po prostu robił to, co niedźwiedzie o tej porze roku powinny robić, czyli się objadał. - W sierpniu i we wrześniu niedźwiedzie jedzą, ile się da. Głównie zajadają się borówkami, bo choć niedźwiedzia zaliczamy do zwierząt drapieżnych, to dużą część jego diety, grubo ponad połowę, stanowią rośliny. Trudno powiedzieć, ile ich zjadają, ale może to być nawet kilkanaście kilogramów na dobę - opowiadał mi później Filip Zięba z Tatrzańskiego Parku Narodowego, który jest świetnym znawcą tych zwierząt. - Wczesną jesienią potrafią też najbardziej przybrać na wadze. Obecnie już mniej się otłuszczają i mniej jedzą, bo po prostu nie ma za bardzo co. Borówki się prawie skończyły. Mniej też wędrują i starają się zbytnio nie oddalać od miejsca, gdzie będą miały gawrę.

Dla misia, którego zobaczyłem, będzie to pierwsza zima bez matki. Na podstawie zdjęcia Filip określił, że może mieć około dwóch lat. Oznaczałoby to, że oddzielił się od samicy prawdopodobnie tej wiosny. Nie będzie to łatwy czas dla tego młodego samca. Po pierwsze, musi znaleźć odpowiednie miejsce do gawrowania. Najlepiej jak najdalej od szlaku, a jeżeli blisko, to w miejscu trudno dostępnym dla ludzi. Może to być jaskinia. Zwykle niewielka. Tu jest duży wybór, bo takich niewielkich jaskiń jest w parku około pół tysiąca. Czasami jednak gawra to po prostu dołek przykryty gałęziami. Miejsce snu zimowego nie może być zbyt oddalone od tych miejsc, gdzie się obżerał borówkami. Niepotrzebny wydatek energetyczny związany ze zbyt długim szukaniem gawry może się skończyć źle dla tak małego niedźwiedzia. - Teraz się okaże, czy ten maluch pilnie uczył się wszystkiego, co pokazywała mu przez dwa lata matka. Czy wie, gdzie i jak żerować, i jak szukać miejsca na gawrę - tłumaczył Filip. Jakby tego było mało, jest jeszcze jedno zagrożenie. Młode samce dość często padają ofiarą dużych dorosłych niedźwiedzi. Mój pierwszy misiek ważył według Filipa około 60 kg. Dorosły samiec średnio waży około 200 kg. A w okresie rui, czyli w maju i czerwcu, duże niedźwiedzie bardzo nie lubią, gdy w okolicy plączą się małe. Niestety, to nie wszystko. Co prawda wszelkie schroniska, z których dochodzą smakowite zapachy, ogrodzone są pastuchami elektrycznymi (które są dla niedźwiedzi zaporą nie do sforsowania), a zwierzęta podchodzące do szlaków są przez pracowników parku płoszone, to jednak wcale nie da się wykluczyć, że jakiś litościwy turysta nie rzuci kanapki małemu misiowi. A wtedy taki miś nauczony, że od ludzi można coś dostać, wcześniej czy później skończy źle.