Lech Kaczyński - 54,47 proc. Donald Tusk - 45,53 proc. Takie wyniki po północy podała PKW. To jeszcze nieoficjalne dane z 90 proc. komisji wyborczych.
Już pierwsze wyniki po godz. 20, które wskazywały mniejszą przewagę Kaczyńskiego nad Tuskiem, wywołały euforię w sztabie Kaczyńskiego. Odśpiewano hymn Polski, "Sto lat!" i skandowano: Kaczyński! Kaczyński!. Kaczyński czuł się już zwycięzcą, choć mówił, że "pewność wygranej będzie miał w poniedziałek".
Nowy prezydent przemowę zaczął od podziękowań: mamie, żonie, córce, zięciowi i wnuczce. Potem wymieniał współpracowników.
Ku zdumieniu wszystkich bratu - Jarosławowi - podziękował na końcu. - To on był głównym strategiem, to on łączył ludzi, czasem wbrew mnie. Panie prezesie! - mówił do brata - Melduję wykonanie zadania! Podziękował też swoim wyborcom i zapewnił ich, że za pięć lat "będziemy mieli lepszą Polskę".
Powiedział, że trzeba rozliczyć winnych, ale ważna jest społeczna zgoda.
Jarosław Kaczyński dziękował wczoraj Radiu Maryja i jego dyrektorowi o. Tadeuszowi Rydzykowi oraz Ryszardowi Bugajowi i Adamowi Gierkowi.
- Różne siły, różni ludzie z bardzo odmiennych stron poparli brata - mówił.
Nowy prezydent podziękował Tuskowi za walkę wyborczą: - Donald Tusk wspaniale, pięknie walczył. Z wyrazami szczerego szacunku i sympatii! Mówił, że ma nadzieję, iż Tusk "będzie jednym z najważniejszych urzędników naszego państwa, być może marszałkiem Sejmu".
Odchodzący prezydent Aleksander Kwaśniewski: "Życzę następcy pomyślności, jego sukces będzie sukcesem Polski. Mam nadzieję, że wykorzysta ten dorobek, który jest, a Polska po 16 latach przemian ma się czym poszczycić. I dodał: ?Przekazuję Polskę w dobrym stanie i mam nadzieję, że w ręce doświadczone.
W sztabie Tuska - mimo owacji dla niego - przygnębienie, nawet rozpacz. Tusk przyznał, że "jest trochę smutny". Podziękował wyborcom i zapowiedział, że będzie pilnować każdego kroku nowego prezydenta. I pogratulował Kaczyńskiemu zwycięstwa.
Jan Rokita mówił o Tusku: - Myślę o nim niesłychanie ciepło, myślę o tym, że pewnie czekają go trudne dni po porażce. Donald Tusk przegrał w sposób szlachetny, nie odpowiadał na brutalne ataki. Za to mu dziękuję. Dodał jednak: - Od dzisiaj to Lech Kaczyński jest moim prezydentem. Chciałbym, żeby to była wielka prezydentura.
Kampania przed II turą wyborów prezydenckich praktycznie sparaliżowała rozmowy koalicyjne. Obie partie zdawały sobie sprawę z tego, że ich pozycja negocjacyjna się zmieni w zależności od tego, kto wygra wybory.
- Wygrał Kaczyński, czyli 2:0 - można było usłyszeć w sztabie Kaczyńskiego.
Zwycięzca mówił wczoraj wprost, że nie wyobraża sobie innego koalicjanta niż PO. Pełen optymizmu był premier z PiS Kazimierz Marcinkiewicz, który powiedział Agacie Nowakowskiej z "Gazety", że rząd PiS i PO będzie gotowy w piątek. Według Marcinkiewicza Lech Kaczyński ma być "gwarantem realizacji programu IV RP".
Na piątek premier planuje podpisanie umowy koalicyjnej, a za tydzień zaprzysiężenie rządu. Marcinkiewicz nawet zapowiada pierwszą decyzję swego rządu: "ustawa o dożywianiu dzieci w szkołach i ulgach lub innej pomocy dla dzieci w rodzinach najbiedniejszych". Według naszych informacji Marcinkiewicz chce Platformie oddać: MSZ (Rokita), MON (może Bronisław Komorowski), ministerstwa: Gospodarki (Zbigniew Chlebowski lub Adam Szejnfeld), Zdrowia (Andrzej Sośnierz) i Edukacji (Jerzy Woźnicki).
Ale niewykluczone, że po wygranej Kaczyńskiego PO będzie walczyć o więcej resortów dla siebie. Niewykluczone też, że na nowo przemyśli koalicję z PiS.
Bo porażka Tuska spowodowała dyskusję w Platformie, czy warto wchodzić w koalicję z Kaczyńskimi, czy nie lepiej zostać w opozycji.
Rokita ma opowiadać się za wspólnym rządem. Grzegorz Schetyna, sekretarz generalny PO, mówił wczoraj, że "wszystko zależy teraz od programu, jaki zaproponuje PiS". - Jeżeli będzie on nierealny, nadal będzie programem wyborczym, to nie będziemy w tej koalicji. Wtedy lepiej, żeby PiS robiło koalicję z Samoobroną i LPR. A jeśli to będzie program rozsądku i racjonalizacji, to będziemy w koalicji - tłumaczył Schetyna.
Dziś w południe spotyka się Marcinkiewicz z Rokitą. Mają uzgadniać program wspólnego rządu.