Nieudany debiut Puław

Nieudanie na warszawskiej giełdzie zadebiutowały akcje zakładów chemicznych Puławy. Na koniec sesji papiery spółki kosztowały o ponad pięć procent mniej niż wynosiła cena emisyjna.

To bardzo ważny moment dla naszej spółki. Szkoda, że przypada w chwili, gdy na giełdach zapanowała dekoniunktura - żalił się prezes Puław Zygmunt Kwiatkowski. Szef spółki wyraził nadzieję, że będzie lepiej. - W dłuższej perspektywie nasze akcje pozwolą inwestorom zarobić - przekonywał.

Już przed sesją było wiadomo, że trudno będzie zarobić na papierach chemicznego potentata. Tzw. teoretyczny kurs otwarcia praw do akcji (PDA) spółki przewidywał spadek o 1 proc. Sesja to potwierdziła, a rozpoczęty o godz. 9.30 zjazd trwał do końca sesji. Na jej zakończenie PDA kosztowały 51,1 zł.

Być może cena po jakiej sprzedawano akcje spółki w ofercie publicznej - 54 zł - była zbyt wysoka - zastanawiali się obecni na sali analitycy. - Owszem była wysoka, ale pamiętajmy, że papiery naszej firmy cieszyły się dużym wzięciem. Redukcja wśród drobnych graczy wyniosła aż 96 proc. Popyt wśród inwestorów instytucjonalnych pięciokrotnie przekroczył podaż - mówił Marcin Buczkowski odpowiedzialny za finanse spółki.

- Debiut Puław zbiegł się z korektą na światowych giełdach. Stąd słabe wyniki - uważa Adam Ruciński, doradca inwestycyjny w TFI PZU. - Jednak nie należy panikować. Środowy spadek zaszkodzi tylko spekulantom, gracze inwestujący długoterminowo nie powinni się martwić.

Puławy to jedna z największych firm chemicznych, producent nawozów azotowych. Do tej pory w 100 proc. należała do skarbu państwa.

Spółka z emisji 5,5 mln akcji pozyskała prawie 300 mln zł. Pieniądze przeznaczy przede wszystkim na instalacje odzysku melaminy. Ten biały proszek robi na świcie prawdziwą furorę. Wykorzystuje się go m.in. przy produkcji żywic. Przygotowanych jest również kilkanaście innych inwestycji.