Sędzia sypie innych gdańskich sędziów

Sędzia Magdalena Płonka podejrzana o ustawianie wyroków w porozumieniu ze znajomym adwokatem musi zapłacić 30 tys. zł kaucji i nie może wyjeżdżać z Polski. Podejrzana obciążyła też innych sędziów gdańskiego sądu.

Choć Płonce grozi nawet dziesięć lat więzienia, Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku zdecydowała się nie wystąpić do sądu o areszt, ale na poręczenie majątkowe z uwagi na współpracę podejrzanej z organami ścigania.

W 2003 r. policja podsłuchiwała jej rozmowy telefoniczne z aresztowanym w kwietniu mecenasem Piotrem Pietrasem. Właśnie stenogramy z podsłuchów stały się podstawą oskarżenia. W tym czasie Płonka była sędzią Sądu Rejonowego w Gdańsku. Zdaniem prokuratury działa w zmowie adwokatem. Wcześniej sędzia przyznała, że miała romans z mecenasem. Zarzuty prokuratury dotyczą trzech spraw: wypuszczenie z aresztu dilera narkotykowego, wydania wyroku ustalonego telefonicznie z mecenasem oraz zobowiązania do zwrotu prokuraturze sprawy policjanta złapanego za jazdę po pijanemu. Płonka nie przyznała się do winy, ale przez dwa dni bardzo szczegółowo się tłumaczyła.

Ustaliśmy, że obciążyła innych sędziów gdańskiego sądu. Na razie białostoccy śledczy nie chcą zdradzić nazwisk prawników, których dotyczą oskarżenia Płonki. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyjaśnień pani sędzi - mówi Adam Żukowski, naczelnik wydziału przestępczości zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. - Pojawiły się zupełnie nowe wątki i będziemy je weryfikować.