Markowe teledyski

Dlaczego nawet największe polskie gwiazdy w swoich wideoklipach nachalnie reklamują markowe produkty?

Marki są wszędzie. Atakują przede wszystkim z teledysków hiphopowych. Naiwnym byłoby sądzić, że obecność w wideoklipach rodzimych raperów T-shirtu z logo jakiejś firmy odzieżowej czy nowego, promowanego właśnie modelu telefonu komórkowego to przypadek czy przejaw gustu wykonawcy. - Teledysk to jest powierzchnia reklamowa - śmiał się kilka miesięcy temu raper Tede, komentując komercyjny odchył polskiego hip-hopu w wywiadzie dla portalu internetowego cgm.com.pl.

Chwytów nazywanych w żargonie marketingowym "product placement" nie unikają nie tylko wykonawcy nastawieni przede wszystkim na sukces rynkowy. Nawet O.S.T.R. uznawany - słusznie - za jednego z najbardziej inteligentnych i oryginalnych polskich raperów w teledysku do utworu "Wiele dróg" paraduje w koszulce z logo Reeboka. - Artyści o mniejszej popularności niż O.S.T.R. mają już kontrakty sponsorskie - wyjaśnia Tytus, szef wytwórni Asfalt Records, dla której nagrywa O.S.T.R. - Więc nic na planie klipu "Wiele dróg" nie znalazło się przypadkowo.

Nie tylko rap

Nawet niespecjalnie dociekliwy widz zauważy, że w teledysku "Ev'ry Night" Mandaryny pojawia się logo odzieżowej firmy Orsay. W obrazku do piosenki "Pierwsza łza" grupy Łzy nachalnie przewija się napój energetyczny R20. W nakręconym przez grupę Sistars w Londynie klipie do utworu "Na dwa" miga logo Simplusa. - Pieniądze, które można wydać na promocję, są ograniczone - wyjaśnia menedżer Sistars Robert Kurpisz. - Sprzedaż płyt w Polsce jest niewielka i nie wygląda na to, aby miało się to szybko zmienić. Jeśli ma się ambicję stworzenia kilku obrazów do piosenek z jednej płyty, a budżet promocyjny wystarcza na jeden, góra dwa teledyski, to zaczynają się problemy. Albo wykonawca jest tak zapalony i ambitny, że inwestuje w produkcję swoje własne pieniądze, albo szuka ich u różnych sponsorów w ich budżetach PR-owych czy reklamowych.

- Budżety klipów nigdy nie stanowiły mocnej strony Asfalt Records, wytwórni o profilu alternatywno-niszowym - mówi Tytus. - Można zrobić zacny klip za 3 tys. zł. Niestety, w przypadku debiutantów przy malejącej drastycznie sprzedaży płyt nawet taka suma jest na krawędzi opłacalności.

Mandaryna idzie na całość

Asfalt Records ma na koncie wiele interesujących wideoklipów. Z firmą współpracowali tacy twórcy jak Tomek Nalewajek, Joanna Rechnio, Monika Chojnacka czy Bogumił Godfrejow. Tytus przyznaje, że często sami autorzy klipów pomagają ratować ich budżet - np. wynajmując tańszy sprzęt czy oferując własną taśmę. Sebastian Pańczyk i Dymitr Sołomko odpowiedzialni za najnowszy teledysk duetu Fisz - Envee "Kręcioł" wnieśli do budżetu własne fundusze. Za darmo przy tym samym klipie pracował współautor scenografii Grzegorz Kieślak.

Taka współpraca firmy i twórców to jednak rzadkość. Dziurę w budżecie łatwiej załatać poprzez umowę sponsorską. Efekty bywają różne. W teledysku Sistars logo Simplusa pojawia się na kilka sekund wśród innych obrazków. - Mieliśmy do czynienia z partnerami, którzy rozumieli, że natrętna forma prezentacji ich marki może być szkodliwa i dla zespołu, i dla marki - mówi Kurpisz.

W "Ev'ry Night" nakręconym w Chorwacji mamy już do czynienia z absurdalnym wpleceniem znaku towarowego w fabułę klipu. Bez względu na to, czy oglądamy Mandarynę na basenie, czy też luksusowym jachcie, zarówno ona, jak i jej tancerki paradują z torbami na zakupy z logo Orsay. To jednak nic w porównaniu z teledyskiem Łez. W "Pierwszej łzie" R20 stoi obok klawiatury komputera, wielkie logo odbija się w szybie samochodu, nawet nick internauty, z którym na czacie rozmawia wokalistka grupy, to R20. - Tylko cienka granica dobrego smaku dzieli klip z reklamą produktu od reklamówki z udziałem artysty - mówi Tytus.