Marsz milczenia w Białymstoku

W ciszy i skupieniu, z zapalonymi zniczami i białymi różami, przeszło w poniedziałek główną ulicą miasta 5 tys. młodych białostoczan. To był ich protest przeciw śmierci i wyraz solidarności z ofiarami piątkowego wypadku pod Jeżewem. Zginęło w nim 12 osób, w tym dziewięciu maturzystów z I LO. Jechali na pielgrzymkę do Częstochowy, aby się pomodlić o pomyślność na maturze.

- Przyszłam tu, żeby być razem ze wszystkimi. Żeby solidaryzować się z tymi, których bliscy zginęli. Człowiek chce coś zrobić, pomóc, a nie wie, jak - powiedziała nam Beata z VIII LO w Białymstoku. Przyszła cała szkoła.

Uczestnicy marszu, głównie uczniowie białostockich szkół średnich i gimnazjów, ruszyli spod białostockiej katedry w kierunku kościoła św. Rocha. Tam, pod murami świątyni, odmówili cząstkę różańca i Anioł Pański w intencji zmarłych. Potem przeszli pod I LO, złożyli kwiaty oraz znicze.