Jak się zmieniają telewizyjne stacje muzyczne

MTV i Viva szukają nowych sposobów na przyciągnięcie widza w czasach, gdy nawet polski hip-hop nie jest już receptą na sukces

Muzyka hiphopowa znika z Vivy. Kanał, który jako pierwszy docenił siłę tego gatunku i otworzył się na rodzime rapowe produkcje, uczynił z nich lokomotywę sukcesu stacji. Teraz w jesiennej ramówce Viva zrezygnowała z dwóch programów prezentujących dokonania polskich raperów - "Rap kanciapa" oraz "Megazin". Z produkcji poświęconych wyłącznie muzyce hiphopowej pozostała tylko "Tramwajowa lista". Prowadzący hiphopowe programy (razem z Wujkiem Samo Zło) Człowiek Nowej Ery wydał nawet z tego powodu specjalne oświadczenie, w którym tłumaczy rewolucję w ramówce zmianą image'u stacji.

"Rap kanciapy" i "Megazinu", choć na początku były przebojami stacji, w ostatnim roku traciły widownię. Czy zdjęcie audycji hiphopowych to zmierzch popularności gatunku? A może Viva przymierza się do radykalnej zmiany formuły, skoro z ramówki zniknął też prezentujący bardziej radykalne odmiany rocka "Hell's Kitchen"?

MTV naprawia samochody

Do niedawna realizująca koncepcję klasycznej telewizji muzycznej (teledyski wypełniające niemal 100 proc. ramówki, muzyczne bloki tematyczne, programy informacyjne dotyczące głównie muzyki) Viva postawiła teraz na interaktywność. Wzorem niemieckiej stacji-matki (a może także i polskiej 4Fun TV) Viva Polska wprowadziła bloki, w których widzowie za pośrednictwem SMS-ów mogą wpływać na przebieg programu. Sam teledysk - emitowany już nie na całym ekranie - staje się pretekstem do SMS-owej zabawy czy wręcz tłem dla wiadomości od widzów wyświetlanych na pasku u dołu ekranu.

Znamienne też, że Viva zachowała w nowej ramówce program "Bezele". Choć prowadzony przez dwóch hiphopowców Tedego i Kołcza, tak naprawdę jest programem rozrywkowym, a nie muzycznym. Parodiując rozmaite konwencje telewizyjne, robiąc absurdalne dowcipy i opowiadając głupawe żarty, Tede i Kołcz zbliżają się do stylistyki produkcji znanych z MTV, która dawno już zrezygnowała z czysto muzycznej formuły.

W czasie najlepszej oglądalności zamiast wideoklipów w MTV zobaczyć można "Andy Milonakis Show" (zaokrąglony nastolatek robi żarty na koszarowym poziomie), "My Super Sweet 16" (amerykańskie nastolatki podglądane na urodzinowych imprezach) czy szlagier ostatnich miesięcy "Pimp My Ride" (specjalna ekipa dokonuje liftingu - na ogół mocno zdezelowanych - samochodów widzów stacji). Bloki muzyczne zostały przesunięte na późne godziny wieczorne.

Szok starszego rodzeństwa

Stacje zapewniają, że dostosowują się do oczekiwań nowych pokoleń widzów. Monika Chojnacka z MTV: - MTV nie jest już kanałem stricte muzycznym, ale stacją typu "entertainment". Dajemy widzowi programy rozrywkowe i seriale przy dużej porcji muzyki, która pozostaje krwiobiegiem stacji. Nawet w programach, w których z pozoru jej nie ma, rytm wideoklipu ma wpływ na montaż i realizację.

Kilkanaście lat temu socjologowie mogli mówić o generacji MTV, a stacja sama jednym wideoklipem potrafiła wylansować nieznanego wykonawcę na międzynarodową gwiazdę. Dziś widzowie nie identyfikują się już tak silnie z muzyką i mają więcej rozrywek. Jeśli już koniecznie chcą posłuchać ulubionego zespołu, bez trudu znajdą go w internecie. Viva stawia na interaktywność i zabawę, a MTV konsekwentnie realizuje linię "niegrzecznej telewizji". Emituje programy łamiące tabu obyczajowe, prezentujące estetykę, która może się wydać szokująca i obca nie tylko rodzicom, ale i starszemu rodzeństwu dzisiejszych widzów.

Czy hip-hop zniknie z ich playlisty? MTV deklaruje, że chce wchodzić w najbardziej podziemne odmiany gatunku. Ale ramówki pokazują, u dzisiejszego widza równie silne emocje co polski rap potrafią wzbudzić zabawy z telefonem komórkowym i internet.

Czy hip-hop sie kończy?