Demokraci.pl: zmiótł nas wiatr populizmu

Demokraci.pl około godz. 19 niby nie mieli już wątpliwości - nie wejdą do Sejmu, ale jeszcze po cichu trochę się łudzili

- Nasz elektorat głosuje zawsze późnym popołudniem - mówiła Anna Popowicz, członek rady politycznej partii. Miała nadzieję, że dochodzące do sztabu przecieki, że Unia jest poniżej 3 proc., nie okażą się prawdziwe. Nadzieja Demokratów związana była też z tym, że w 2004 r. Unia Wolności (poprzedniczka Partii Demokratycznej Demokraci.pl) też źle wypadała w sondażach przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, ale ostatecznie zdobyła kilka mandatów.

Szeregowi demokraci dowcipkowali. Do elegancko ubranej kandydatki na posłankę koleżanki krzyczały: - Jezus Maria, ty już jesteś gotowa na zwycięstwo! Ale gdy TVN 24 pokazał wyniki, twarze liderów Bronisława Geremka (europarlamentarzysty), Tadeusza Mazowieckiego, Jana Lityńskiego były raczej ponure. Nie chcieli komentować wyników. "Gazecie" nie udało się uzyskać odpowiedzi na pytanie, dlaczego niespełna półtora roku temu udało im się wejść do Parlamentu Europejskiego, a teraz znaleźli się poniżej progu.

W kuluarach można było usłyszeć takie interpretacje: zła kampania. Demokratów.pl długo reklamowali na billboardach młodzi, kompletnie nieznani ludzie. Zła była decyzja wzięcia na listy polityków z SLD. - W ten sposób wzięliśmy na siebie odium rządów ostatniego czterolecia. Partia, której wielu członków wywodzi się z "S", nie powinna tego robić - powiedziała "Gazecie" jedna z figur partyjnych.

Co dalej? Demokraci liczą dziesiątki procent głosów. Jeśli dociągną do 3 proc., będą mieli pieniądze na działalność i prawo do udziału w programie TVP "Forum". - Płakać mi się chce - mówił w sztabie Robert Leszczyński, założyciel partii, krytyk muzyczny i juror "Idola", programu TVN.