Desant z Krakowa

Nowe drogi, lotnisko, inwestycje... Kraków czeka na swoje pięć minut w polityce, chce załatwienia konkretnych spraw. I choć Jan Rokita zapowiada, ze desantu spod Wawelu nie będzie, miasto na to właśnie liczy

Kraków żyje kampanią nie tylko z powodu zaklejonych wyborczymi plakatami murów i słupów. Ta kampania jak żadna wcześniej daje krakowianom wielkie nadzieje. Zrozumiał to Jan Rokita, który ze swojego premierowania ukuł hasło wyborcze: "Premier z Krakowa". Teraz, przechadzając się w kapeluszu po krakowskim Rynku, na prawo i lewo udziela wywiadów, przechodnie robią mu zdjęcia.

Miasto wiele sobie obiecuje po przyszłym premierze i sam przyszły premier wiele obiecuje Krakowowi (m.in. szybką rozbudowę lotniska). Jego współpracownicy wymieniają przyszłych ministrów, wiceministrów, ambasadorów z Krakowa. Rokita tonuje: "za wcześnie na nazwiska". Podaje jedno - sekretarzem Rady Ministrów z "dużymi uprawnieniami" będzie Mirosław Stec, prawnik z UJ.

W tyle nie chce zostać PiS. Jarosław Kaczyński po ogłoszeniu hasła Rokity zawołał: "Ministrowie z Krakowa!". I ruszył festiwal obietnic: "zbudujemy drogi, przyprowadzimy inwestorów".

Nadrobić zaległości

W ostatnich dwóch kadencjach Kraków reprezentowany był w Warszawie raczej słabo. Jerzy Buzek faworyzował m.in. Śląsk, a rządząca ostatnio lewica pod Wawelem dostrzegła tylko Jerzego Hausnera. To jednak, czego nie mogła słaba krakowska lewica, będzie mogła mocna w Krakowie centroprawica, więc politycy, a nawet urzędnicy związani z PO i PiS szykują się do wyjazdów.

Kandydatów do stanowisk jest wiele, nawet w dyplomacji. - Nie, proszę nie wymieniać mojego nazwiska. Na tych posadach dyskrecja jest szczególnie ważna - podkreślał nasz rozmówca, bliski Platformie krakowski urzędnik typowany na jednego z ambasadorów.

Jan Rokita zapewnia jednak, że "nie zamierza przenosić swojego biura poselskiego do urzędu premiera", co ma oznaczać, że przy poszukiwaniu ludzi do obsadzenia licznych stanowisk w administracji w pierwszej kolejności pomyśli o "wybitnych postaciach" (a nie działaczach) w Krakowie. O kim? - To najbardziej denerwuje. Bo on wszystkiego nie powie - przyznaje jeden z polityków PO. Denerwuje się więc pół rozbudzonego nadziejami Krakowa, bo pewne są tylko dwa nazwiska.

O tym się mówi

W kawiarniach przy Rynku i na Kazimierzu spekuluje się, że w przypadku formowania gabinetu przez Rokitę możliwe są dwa personalne warianty. - Gdyby doszło do postulowanego przez niego rządu autorskiego, złożonego ze specjalistów, wówczas, paradoksalnie, ludzi z Krakowa byłoby w nim jak na lekarstwo. Obok Steca szansę na fotel wiceministra ma tylko Krzysztof Krzysztofiak. Te dwie osoby mają pewne stanowiska - twierdzi jeden z działaczy PO.

Krzysztofiak od skarbu

Krzysztofiak, który jest dziś prezesem Krakowskiego Parku Technologicznego, od lat związany jest z Janem Rokitą. Gdy obecny poseł walczył o prezydenturę Krakowa, Krzysztofiak był jednym z jego oficjalnych ekspertów pomagających mu tworzyć program dla miasta. W rządzie miał zostać wiceministrem skarbu (tekę ministra zarezerwowano dla PiS).

Większą liczbę rządowych specjalistów Kraków może wysłać do Warszawy, gdyby Rokita został postawiony przed koniecznością tworzenia rządu opartego na politycznych parytetach wynegocjowanych z PiS. Wówczas jako przyszły minister sprawiedliwości miałby szansę zaistnieć poseł PiS Zbigniew Ziobro (był już wiceministrem). Inna sprawa, że na pytanie o ministra Ziobro w swoim rządzie Rokita odpowiada śmiechem. Po długim zastanowieniu mówi: - Przecież to Jarosław Kaczyński chce być ministrem sprawiedliwości...

Szczypiński na gospodarkę

Według naszych rozmówców kandydatem na ministra gospodarki jest - z poparciem Donalda Tuska - poseł Tomasz Szczypiński. - Region na pewno by na tym skorzystał. Szczypiński był przecież wiceprezydentem Krakowa - słyszymy w PO.

Te korzyści dla regionu obiecuje sam Jan Rokita. Niedawno zorganizował konferencję prasową na temat konieczności rozbudowy lotniska w Balicach. Obiecują też inni kandydaci, ale tu spekulacje ucina "premier z Krakowa", który zapowiada, że to Jarosław Kaczyński, lider PiS, będzie pierwszym, który pozna nazwiska ewentualnych kandydatów na ministrów. - Może się przecież okazać, że ktoś z ludzi, których bardzo chciałbym mieć w rządzie, jest wrogiem Jarosława Kaczyńskiego na śmierć i życie - asekurował się w rozmowie z nami.

Licytacja trwa

Ale region na ministrów czeka.

PO: - Drogi, infrastruktura. Trzeba poprawić trasę Kraków - Warszawa - mówi na spotkaniach z wyborcami znany w Krakowie budowniczy mostów przez Wisłę, były prezydent Andrzej Gołaś (kandyduje na senatora).

PiS: - Jeśli obejmiemy odpowiedzialne stanowiska, będzie szansa na nowych inwestorów w regionie - dodaje wicemarszałek Małopolski Witold Śmiałek, znany z pozytywnych negocjacji z MAN-em (jest typowany na przyszłego szefa Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych).

Jarosław Kaczyński mówił o dwóch ministrach z Krakowa: Zbigniewie Wassermannie (służby specjalne) oraz Zbigniewie Ziobro (sprawiedliwość).

- Nie tylko - podkreśla Ziobro i wskazuje na współpracę partii z pracownikami krakowskich wyższych uczelni. - Rozmawiamy z naukowcami Akademii Ekonomicznej i Akademii Górniczo-Hutniczej. Mamy jednak umowę, że przed wyborami nie będziemy ich wciągać w kampanię - zaznacza.

Wymienia m.in. prof. Stanisławę Okularczyk (otwiera listę z kandydatami do Sejmu w Nowym Sączu), która jest typowana na przyszłego wiceministra rolnictwa. - Może krakowska radna Barbara Bubula. Ma szansę na wiceministra edukacji - słyszymy od jednego z polityków PiS

Klucze ma Rokita

Charakterystyczne dla obu koalicjantów jest jedno: wszyscy czekają na decyzje Rokity. - Poza tym ludzie boją się powtórzenia sytuacji z czasów, kiedy był szefem URM - niewielu krakusów wtedy ściągnął - przypominają politycy PO. Ale dodają: - Tym razem będzie miał większe możliwości.

Gotowych do przeprowadzenia się do Warszawy jest sporo.

Paweł Węgrzyn na przykład przygotowuje program informatyzacji administracji publicznej, Krzysztof Kiciński (szef Szpitala im. Rydygiera) mógłby pokierować tym, co powstanie na bazie NFZ.

Walczący z korupcją w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego Artur Then doprowadził do reorganizacji i wymiany kierownictwa Instytutu Transportu Samochodowego, a teraz miałby nim pokierować.

Współpracownicy Rokity mówili też o zaprzyjaźnionej z posłem Lilianie Sonik - byłej opozycjonistce - którą ma ściągnąć do gabinetu. Rokita forsował ją na posła wbrew wielu lokalnym działaczom PO.

- Rokita rozmawia o współpracy, ale niczego konkretnego na razie nie proponuje. Nastroje są takie, że weźmiemy, co da - przyznał nam jeden polityków Platformy.