Tragedia w Oddziałach Prewencji wrocławskiej policji

Nieszczęśliwy wypadek w policyjnych koszarach we Wrocławiu. 28-letni policjant śmiertelnie raniony strzałem z pistoletu

Do tragedii doszło w piąek po południu w szatni w koszarach Oddziałów Prewencji wrocławskiej Komendy Wojewódzkiej przy ul. ks. Witolda. Policjant - starszy posterunkowy - przygotowywał się do służby. Według nieoficjalnych informacji zginął od przypadkowego strzału ze swojej własnej broni. Zostawił żonę, osierocił jedno dziecko.

Oficjalnie policja nie udziela informacji o szczegółach zdarzenia. W koszarach na ks. Witolda nikt nie chciał z nami rozmawiać. - Na miejscu jest prokurator, naczelnicy wydziałów dochodzeniowo-śledczego i inspektoratu Komendy Wojewódzkiej - mówił jedynie Artur Falkiewicz z biura prasowego dolnośląskiej policji. - Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.

Rzecznik nie potrafił wyjaśnić nawet, czy sprawcą wypadku był sam zastrzelony policjant, czy jakiś jego kolega z jednostki.

W ostatnich latach to drugi wypadek w policyjnych koszarach przy ul.ks. Witolda wynikający z nieostrożnego obchodzenia się z bronią. W czerwcu 1997 r. funkcjonariusz Oddziałów Prewencji sierżant Mirosław B. zastrzelił swojego podwładnego. Jak później tłumaczył, nie wiedział, że broń jest nabita. Chciał zaprezentować kolta - którego dostał w nagrodę za wzorową służbę - koledze, który brał prysznic po służbie. Efektem prezentacji był śmiertelny strzał w głowę. Mirosław B. został skazany na 12 lat więzienia.