Nowy Orlean pod wodą. Czy Rita ominie Houston?

Houston czeka na najgorsze, ale z nadzieją, bo huragan ?Rita? przesunął się na wschód. To oznaczałoby jednak, że ściana wody znów zaleje Nowy Orlean. W sobotę rano huragan dotarł wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Amerykańskie centrum huraganowe podaje, że środek Rity znajduje się w okolicach granicy Teksasu z Luizjaną.

Leniwa "Rita"

Najpierw zacznie lekko padać. Gwałtowne podmuchy wiatru, na początku rzadkie, potem będą coraz częstsze i mocniejsze. Poziom morza stopniowo się podniesie - pół metra, metr. A potem to wszystko zleje się w jedno - gigantyczne morskie fale, ściana deszczu i niszczący wszystko na swojej drodze, wiejący z prędkością 250 km na godzinę, wiatr staną się jednorodnym piekłem. Okiem huraganu kategorii 4.

Mimo gigantycznej siły eksperci nazywają "Ritę" huraganem leniwym, ponieważ przesuwa się do przodu z prędkością zaledwie ok. 15 km na godz. Takie leniwe huragany są najgorsze, bo gdy uderzą w ląd, pozostają w jednym miejscu długo, mogąc dokonać dokładniejszego dzieła zniszczenia. Huraganowe wiatry, gdy już wejdą na ląd, mają potrwać nawet 16 godzin.

"Rita" ma jeszcze jedną ważną i groźną cechę - po wejściu na ląd tak jak każdy inny huragan osłabnie, jednak eksperci mówią też, że wręcz się zatrzyma, zrzucając z siebie w ciągu następnych dwóch-trzech dni na stosunkowo niewielkim obszarze setki ton deszczu.

Gdzie przejdzie oko

"Rita" według ostatnich prognoz nie uderzy bezpośrednio w Houston ani położone na wysepkach 60-tysięczne Galveston, kompletnie zniszczone już przez huragan 105 lat temu. Oko huraganu ma uderzyć na granicy stanów Luizjana i Teksas, 100-150 km na wschód od Houston, w pobliżu miast Port Arthur, Beamount i Lake Charles. To trochę słabiej zaludnione tereny, z których przeprowadzono obowiązkową ewakuację. Ofiar śmiertelnych raczej na pewno będzie mniej niż po niedawnym uderzeniu huraganu "Katrina".

Ale straty ekonomiczne i szkody ekologiczne mogą być gigantyczne. Przez miasta te przejeżdżałem trzy tygodnie temu, kursując między Houston a zalanym powodzią Nowym Orleanem. Rafinerie i fabryki petrochemiczne są jedna przy drugiej, a na tej małej przestrzeni produkuje się 25 proc. benzyny zużywanej w Ameryce. To, że ceny ropy na światowych rynkach i benzyny na stacjach znów poszybują, jest pewne.

Houston ocaleje

Jeśli oko huraganu rzeczywiście przejdzie bokiem, czteromilionowemu regionowi miejskiemu Houston grożą wiatry o sile 100 km na godz. i gwałtowne opady deszczu, 20-30 cm w ciągu kilku godzin, więcej w następnych dniach. Zagłady to nie powinno spowodować, nawet jeśli, jak się spodziewają władze miasta, zalane zostaną dzielnice południowo-wschodnie, a woda wedrze się też do biznesowego śródmieścia. Houston to nie Nowy Orlean, który przypomina głęboki talerz na zupę, do którego przelały się wody pobliskiego jeziora, wypełniając go niemal po brzegi. I by się jej pozbyć, trzeba było wypompować każdy litr. W Houston po przejściu "Rity" woda w ciągu dwóch-pięciu dni spłynie do zbiorników przeciwpowodziowych, na szczęście pustych z powodu długotrwałej suszy. Wyrządzi szkody - będą zniszczone budynki o słabszej konstrukcji, wyrwane drzewa i słupy - ale nie kataklizm jak w Nowym Orleanie.

Ewakuacja - sukces chaosu

Na teksaskich drogach w czwartek i w nocy z czwartku na piątek dochodziło do dantejskich scen. - Czułem się, jakbym wsiadł do samochodu stojącego na parkingu i przesiedział w nim kilkanaście godzin - mówił jeden z podróżnych, którzy utknęli w 200-kilometrowych korkach na autostradach prowadzących na północ.

Drogi w Houston są zatkane podczas szczytu komunikacyjnego w normalny dzień, a co dopiero wtedy, gdy dwa miliony ludzi chce wyjechać z miasta w tym samym momencie i w tym samym kierunku. Sytuację pogarszał 40-stopniowy upał i tysiące samochodów, którym po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów w ciągu 15 godzin skończyła się benzyna. Władze miasta i wojsko wysłały na autostrady wielkie cysterny, a w piątek rano ogłoszono, by każdy, kto jeszcze z miasta nie wyjechał, już tego nie próbował.

W sumie jednak - mimo totalnego chaosu na drogach - ewakuacja osiągnęła zasadniczy cel. W piątek po południu Houston było odkorkowane, a sznury stojących niemal bez ruchu samochodów przesunęły się daleko na północ, w bezpieczne okolice Dallas. Tam pewnie zmoczy je deszcz, ale nie zawali im się dach na głowę

Już w pobliżu Dallas doszło jednak do tragicznego wypadku - zapalił się autobus wiozący kilkadziesiąt starszych osób. Po wybuchu butli tlenowych używanych przez staruszków zginęły 24 osoby.

Nowy Orlean już przecieka

Dobra wiadomość dla Houston - przesunięcie się huraganu o kilkadziesiąt kilometrów na wschód - jest fatalna dla Nowego Orleanu. Oznacza bowiem, że miasto jest bliżej oka "Rity" i najprawdopodobniej otrzyma o wiele większą ilość gwałtownych deszczów, niż są w stanie przetrzymać osłabione, nasiąknięte wały i pracujące na okrągło pompy. W ostatnich dniach wojska inżynieryjne wypompowały zdecydowaną większość wody z zalanych dzielnic, co biorąc pod uwagę, że początkowo mówiono o trzech miesiącach pompowania, uznano za świetny wynik.

Jednak już wczoraj rano puścił nadwerężony wał, a poziom wody zaczął się gwałtownie podnosić, zalewając jedną z dzielnic. Wszystko przez padający w mieście od dwóch dni deszcz - dość słaby, jeśli wziąć pod uwagę to, co ma przyjść wraz z "Ritą". Meteorolodzy spodziewają się w sumie w Nowym Orleanie w ten weekend opadów rzędu 20-30 cm. Przerwania wałów po deszczu spodziewano się, ale po przejściu "Rity", a nie przed

Gubernator Luizjany Kathleen Blanco wsławiona już mało energiczną reakcją na nadejście "Katriny", teraz popadła w drugą skrajność. Zaapelowała do ludzi, którzy zostają w regionie, gdzie nadciąga "Rita", by wykaligrafowali sobie wodoodpornym tuszem numery ubezpieczenia społecznego na przedramieniu. Dzięki temu ma być łatwiej zidentyfikować ich ciała, jeśli dojdzie do najgorszego