O. Rydzyk wypiera się, że powiedział to, co powiedział

Tydzień temu zacytowaliśmy w "Gazecie" ojca Tadeusza Rydzyka, który na Jasnej Górze nawoływał do "zatopienia Platformy". Telewizja Trwam przekonuje, że nic takiego nie miało miejsca, i na dowód prezentuje fragment (kilkanaście sekund) z prawie dwugodzinnej mszy świętej. We wspomnianym fragmencie nie przemawia o. Rydzyk, tylko paulin o. Zachariasz Jabłoński. I rzeczywiście, nie namawia do "zatopienia Platformy". Ale i nigdy nie pisaliśmy, że on to powiedział.

Skoro TV Trwam po pięciu dniach zastanawiania postanowiła pokazać fragment nadzwyczajnego spotkania ojca dyrektora ze zwolennikami, mam propozycję: Pokażcie niezmontowane nagranie z całej mszy (ze szczególnym uwzględnieniem kazania ojca dyrektora) oraz ze spotkania w sali Ojca Kordeckiego, podczas którego Tadeusz Rydzyk udzielał konkretnych instrukcji, jak i na kogo głosować. Niech wszyscy zobaczą, jak wykorzystał do swoich partyjnych gier już nie tylko radio i telewizję, ale także jasnogórskie sanktuarium oraz tysiące słuchaczy, których wysłał w Polskę z konkretnym poleceniem politycznej agitacji.

Pokażcie też, jak jeden z zakonników, któremu przyszło przemawiać po Rydzyku, zwrócił się do wiernych: "Trudno jest mówić po proroku". Słuchacze odpowiedzieli owacją, a ojciec dyrektor - co na długo zostanie w mojej pamięci - odwdzięczył się delikatnym skinieniem głowy.