Rosja wymiera - zatrważający raport

Według raportu Rosyjskiej Akademii Nauk Rosja wymiera w zawrotnym tempie. Od stycznia do sierpnia 2005 r. dawne imperium skurczyło się o ponad 461 tys. ludzi. Rosjan zabija wódka, nieleczone choroby i stres. - Będzie jeszcze gorzej - ostrzegają eksperci

Rosja liczy obecnie 143 mln mieszkańców - to o 2,2 mln mniej niż w 2002 r. i aż o 5,3 mln mniej niż przed dziesięciu laty. Choć spadek zaludnienia o 0,32 proc. tylko w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku zatrważa demografów, to - ich zdaniem - tempo wymierania Rosjan dopiero zaczyna nabierać przyspieszenia.

Wynik najnowszego badania Rosyjskiej Akademii Nauk ogłosiła wczoraj Federalna Służba Statystyczna, czyli rosyjski GUS. Rosyjscy i ONZ-owscy eksperci kreślą czarny obraz przyszłej Rosji, którą w 2050 r. będzie zamieszkiwać zaledwie 101 mln ludzi. To i tak dość optymistyczne szacunki - nie brakuje bowiem naukowców wieszczących, że w połowie XXI w. Rosja będzie mieć 77 mln mieszkańców.

Temat katastrofy demograficznej wszedł już na stałe do rosyjskiej polityki. Nacjonaliści straszą inwazją nienarzekających na niską dzietność Chińczyków, a rządowi stratedzy trwożą się na myśl, że kurczenie się Rosji pociągnie za sobą utratę wpływów międzynarodowych. - Odbudowa rosyjskiej populacji to jeden z naszych priorytetów - powtarza w corocznych orędziach prezydent Władimir Putin.

Od obietnic i straszenia Rosjan jednak nie przybywa. Spadek zaludnienia zaczął się po upadku Związku Radzieckiego w latach 90. i do dziś zdumiewa lekarzy i demografów. Co się dzieje? - Pod względem wskaźników umieralności cofnęliśmy się do lat 60. To społeczna tragedia - mówi prof. Jewgienij Andriejew, demograf z Rosyjskiej Akademii Nauk. A lekarze zapewniają, że współczesna Rosja przypomina w statystykach kraje Trzeciego Świata, a nie europejskie mocarstwo. Rosjanki, podobnie jak kobiety na Zachodzie, nie chcą rodzić dzieci. Eksperci szacują, że w 2005 roku urodzi się o 36 tys. mniej dzieci niż przed rokiem.

Problem niskiej dzietności kobiet jest znany także na Zachodzie, ale Rosję wyróżnia od reszty Europy postępujące skracanie się średniej długości życia. Pomimo postępu medycyny i statystycznego wzrostu poziomu życia Rosjanie umierają bowiem coraz częściej i szybciej. Przeciętna Rosjanka obecnie żyje 73 lata, a Rosjanin tylko 58,6 roku - czyli o pięć lat krócej niż w połowie lat 90. I to właśnie krótkie życie mężczyzn pcha Rosję ku zapaści demograficznej.

Co gorsza, w ostatniej dekadzie wzrosła przede wszystkim umieralność mężczyzn młodych i w średnim wieku. Winy za dramatyczne wskaźniki nie można więc zrzucić na głodowe emerytury czy renty oznaczające np. ograniczenie dostępu do lekarstw. Mężczyźni, którzy zdołali dożyć wieku emerytalnego mają się bowiem niewiele gorzej niż w czasach radzieckich.

Zdaniem części ekspertów, Rosjan zabija szok kulturowy i dlatego wielu z nich zapewne zgodziłoby się z twierdzeniem Władimira Putina, że rozpad ZSRR był największą katastrofą geopolityczną XX w. Przemiany gospodarcze po 1991 r. przyniosły bowiem Rosjanom nie tyle masowe zamykanie zakładów pracy i powszechny wyścig szczurów, ile wprowadziły m.in. praktykę nawet wielomiesięcznego wstrzymywania wypłat. - Mężczyźni nie mogli zmienić pracy, bo we wszystkich zakładach nie płacili. Dlatego coraz częściej pili. Teraz zakłady płacą regularniej, ale alkoholizmu nie sposób zatrzymać. Alkoholicy rzadziej też chodzą do lekarza. Dlatego na rosyjskiej prowincji spada m.in. wykrywalność raka płuc - próbują tłumaczyć socjolodzy.

Każdego roku wskutek zatruć alkoholowych umiera ok. 40 tys. Rosjan. - Na 20 mln Rosjan w wieku produkcyjnym milion siedzi w więzieniach i łagrach, 4 mln są w armii, policji, specsłużbach, 4 mln to alkoholicy, a 1 mln to narkomani - tak na demograficzną degradację zwykł narzekać minister rozwoju regionalnego Władimir Jakowlew. To jednak nie wszystko - na Rosję już spadła plaga HIV/AIDS. Liczbę zakażonych HIV szacuje się tu na 1 mln, a według prognoz Banku Światowego w 2020 r. będzie ich od 5,4 do 14,5 mln. O tej epidemii bez ogródek podczas kilku międzynarodowych szczytów prezydentowi Putinowi publicznie przypominał George Bush.

Jako ratunek rząd obiecuje finansowe wspomaganie kobiet, które zechcą rodzić dzieci. Jednak jednocześnie urzędniczy niedowład i zatrważająca korupcja unicestwiają programy socjalne, których celem jest ocalenie rosyjskich alkoholików i narkomanów. - "Zawodowi społecznicy" wkładają pieniądze, które powinny pójść na leczenie i prewencję we własne dacze i limuzyny. Nikt ich nie kontroluje - mówi nam pracownik fundacji walczącej z AIDS.