Jak Stalin z Ribbentropem dzielili Polskę

Oto mapa, na której w 1939 roku Stalin z Ribbentropem dzielili Polskę. W ostatniej chwili hitlerowski minister wytargował jeszcze kawałek Rzeczypospolitej. Dla swojego kolegi Hermana Göringa

Pod koniec lipca delegacja prokuratorów z IPN oglądała znalezione w niemieckim MSZ akta katyńskie. - W podziemnym archiwum Niemcy powiedzieli, że chcą nam pokazać skarbiec ministerstwa. W sejfie zamknięta była wielka mapa przedwojennej Polski. Gdy ją rozwinęli, zobaczyłem, że to słynna mapa, na której Stalin z Ribbentropem dokonywali w Moskwie podziału Polski 28 września 1939 r. - opowiada prof. Witold Kulesza, szef pionu śledczego IPN.

Mapa jest jednym z najcenniejszych dokumentów w archiwum.Polscy historycy znają ją głównie z czarno-białych fotokopii. Niewiele osób widziało oryginał.

Podziału Polski między dwóch zaborców dokonywano na Kremlu, od późnego wieczora 27 września do 5 rano 29 września. Wojska niemieckie zajęły już Warszawę, a Armia Sowiecka, która przekroczyła naszą granicę 17 września, posuwała się na zachód. Mimo że walki jeszcze trwały, zaborcy byli pewni zwycięstwa.

Nową granicę wytyczali cienko piszącym czarnym piórkiem. Na koniec podpisali się: sowiecki przywódca Józef Stalin granatową kredką. Hitlerowski minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop - czerwoną. Również jego ręka naniosła datę 28 września.

Na mapie zwraca uwagę niewielki obszar w trójkącie pomiędzy Lublinem, Rzeszowem i Lwowem - wioski Sieniawa, Cewków, Cieszanów i Płazów leżące nad miasteczkiem Lubaczów. Ribbentrop zakreślił ten rejon swoją czerwoną kredką, a Stalin obwiódł na granatowo i parafował mniejszym podpisem. Co to znaczy? - Wytłumaczono nam, że już po skończeniu negocjacji Ribbentrop przypomniał sobie, że zależy mu jeszcze na tym kawałku. Stalin się zgodził - mówi prof. Kulesza.

Razem z prokuratorami IPN "Gazeta" próbowała ustalić, dlaczego akurat ten niewielki kawałek był tak ważny dla III Rzeszy. - W opracowaniach historycznych wspomina się o tej poprawce, ale bez podania przyczyny jej naniesienia. Uzyskaliśmy jedynie z niemieckiego MSZ wersję, którą podano nam jako "ustną tradycję przekazywaną sobie przez pokolenia dyplomatów niemieckich" - mówi dr Sławomir Kalbarczyk z IPN. - Według niemieckiego archiwisty dr. Petera Grupa przed wyjazdem Ribbentropa do Moskwy Herman Göring, dowódca lotnictwa i jeden z najbliższych ludzi Hitlera, poprosił o ten kawałek dla niego, ponieważ znajdują się tam znakomite tereny łowieckie. Göring zabiegał o to nie jako dowódca lotnictwa, lecz jako Wielki Łowczy Rzeszy. Ribbentrop o prośbie Göringa przypomniał sobie już po podpisaniu map - stąd poprawka.

Janusz Grechuta, historyk z Lubaczowa, mówi, że to bardzo prawdopodobne, bo rzeczywiście w okolicy są świetne tereny łowieckie. - Göring przed wojną przyjeżdżał tu na polowania, ale nie wiem, czy bywał też w czasie wojny - opowiada Grechuta. Historyk podaje, że świadkowie tamtych czasów pamiętają, jak rejon kilku wsi na północ od Lubaczowa zajęli w pewnym momencie Niemcy, a wycofali się Rosjanie. Ale tłumaczono to sobie zabiegami barona Hugo von Wattmanna, który miał tu majątek i nie chciał go stracić.

Podawana przez niemiecki MSZ wersja nie musi się z tym kłócić, bo Wattmann mógł w tej sprawie interweniować u władz i dotrzeć do Göringa.