Jak Jan Maria Jackowski walczy o dietę

Jan Maria Jackowski, radny Warszawy i kandydat na posła z okręgu gdańskiego, nie przychodzi na sesje Rady Warszawy, ale chce wziąć tak jak inni 2,4 tys. zł. O usprawiedliwienie nieobecności poprosił szefa Rady. Ten nie podjął jeszcze decyzji

Jan Maria Jackowski, radny Warszawy i lider stołecznej LPR, w okręgu gdańskim jest numerem jeden na liście kandydatów partii do Sejmu.

W kuluarach się mówi, że stara się o mandat na Pomorzu, bo nie chciał konkurować z Romanem Giertychem, numerem jeden w Warszawie. Inni są przekonani, że Jackowski obawiał się o wynik głosowania w Warszawie, po tym jak na łamach "Gazety" ujawniliśmy jego mieszkaniowe biznesy. Napisaliśmy, że Jackowski mieszka w domu komunalnym, ale ma też sześć innych mieszkań, które wynajmuje, a zysków z tego tytułu nie ujawnia w ogólnodostępnym oświadczeniu majątkowym.

Teraz Jackowski prowadzi na Pomorzu intensywną kampanię: śle listy do wyborców, miał spotkanie w gdańskim kościele św. Brygidy i kościele NMP Wniebowziętej Gwiazdy Morza w Sopocie. W jednym z gdańskich domów kultury prezentował swoją książkę "Polska w globalnej sieci". Spotkał się z mieszkańcami Malborka.

Na pracę w Radzie nie starczyło mu czasu. Nie przyjechał na wrześniowe obrady, a do końca miesiąca Rada się już nie zbierze. Miesięczna absencja oznacza utratę 2,4 tys. zł diety.

Jednak Jackowski najwyraźniej nie chce rezygnować z tego uposażenia.

Poprosił szefa Rady Warszawy Karola Karskiego (PiS) o usprawiedliwienie nieobecności. Umotywował to urlopem.

Ale radny to nie zawód, a więc w radzie nie można wziąć urlopu. A dieta to rekompensata za czas poświęcony samorządowi, a nie pensja. Szefowie rad nie tną diet tylko wtedy, gdy radni znajdą się w trudnej sytuacji losowej. Ale urlop?

- Przyjęliśmy, że urlopowy miesiąc to sierpień. Jeśli radny nie może przychodzić na sesje w innym czasie, traci dietę. Ja sam musiałem zrezygnować z kilku, bo zaangażowałem się w działalność sportową i nie mogłem przychodzić na wszystkie obrady - mówi Wojciech Kozak, były szef Rady z rekomendacji PO.

- Jan Jackowski nie uczestniczy w pracach Rady od maja, czyli momentu, w którym stracił fotel szefa Rady Warszawy. Początkowo przysyłał usprawiedliwienia lekarskie - mówi szef Rady Warszawy. - Teraz ta dziwna prośba. Nikt jeszcze tak się nie chciał usprawiedliwić. Nie wiem, co zrobię. Muszę tę sprawę przeanalizować

Jan Maria Jackowski nie chciał wczoraj rozmawiać z dziennikarzem "Gazety". Poprosił o pytania na piśmie, ale nie odpowiedział. Również Grzegorz Sielatycki, szef gdańskiego LPR i organizator kampanii Jackowskiego, nie chciał na ten temat rozmawiać.