Polacy o środowisku: Troszkę wiemy, mało robimy

Z teorii ochrony środowiska Polacy zasługują na czwórkę. Ale na egzaminie z praktyki mieliby spore kłopoty

Polacy dobrze wiedzą, jak chronić środowisko: Ponad 64 proc. deklaruje, że najskuteczniejsze jest codzienne działanie: sortowanie śmieci, oszczędzanie wody i papieru, zachowywanie czystości w lesie. Zapominają o ekologii, kiedy idą wyrzucić plastikową butelkę: - Tylko czterech Polaków na 1000 jako formę swojego zaangażowania w ochronę środowiska wymienia segregację śmieci!

To smutne wnioski z sondażu "Środowisko naturalne i Polacy" przeprowadzonego na zlecenie ministerstwa środowiska. W przeprowadzonym w sierpniu badaniu sprawdzano zainteresowanie Polaków ochroną środowiska i ich wiedzę na temat obowiązujących przepisów.

Wiemy też, że skuteczna jest edukacja ekologiczną (twierdzi tak 60 proc. badanych). I co z niej wynika? Tylko co drugi (47 proc.) Polak chwali się udziałem w akcjach sprzątania śmieci, jedynie co piąty - w akcjach organizowanych przez szkoły.

Narzekamy za to na obowiązujące prawo ochrony środowiska. Tylko 19 proc. Polaków uważa, że jego przepisy są należycie egzekwowane. Ale może dlatego, że sami nie próbują wymóc stosowania prawa - tylko co dziesiąty pisał petycje do władz. Do interwencji w urzędach przyznaje się tylko 2 proc. badanych. Aż 69 proc. badanych uważa, że obywatel nie ma nic do powiedzenia w sprawie decyzji władz o inwestycjach, które mogą wpłynąć na środowisko.

Obywatele nie wierzą też w skuteczność unijnych standardów ochrony środowiska (taką możliwość wymienia 22 proc.), działalność w organizacjach pozarządowych (21 proc.) i działania prawne przeciw niszczycielom środowiska (19 proc.). Najmniej (tylko 9 proc.) uważa, że sposobem na ochronę środowiska jest poparcie partii politycznych promujących ochronę środowiska.

Tylko 15 proc. Polaków ma świadomość, że może coś zrobić. W ankiecie najczęściej wymieniają petycje do władz (51 proc.) i manifestowanie niezadowolenia podczas protestów (21 proc). Dużo mniej osób wie o możliwości współpracy z samorządem (8 proc.) lub organizacjami ekologicznymi (4 proc.).

Tylko 34 proc. osób zauważa, że władze podejmowały działania na rzecz ochrony środowiska - najczęściej zauważamy uporządkowanie śmieci, budowę oczyszczalni ścieków, większy porządek w parkach i na skwerach.

Polacy raczej nie boją się zagrożenia ekologicznego. Za groźniejsze uważają klęski żywiołowe, terroryzm, konflikty zbrojne i epidemie. Wśród zagrożeń dla środowiska za najpoważniejsze uważają zanieczyszczenie powietrza, dziurę ozonową, zanieczyszczenia wód i skażenie radioaktywne.

Badanie "Środowisko naturalne i Polacy", CBM Indicator dla ministerstwa środowiska, próba losowo-warstwowa losowana z bazy PESEL, 1001 dorosłych Polaków, 9-30 sierpnia 2005 r.

Dla Gazety: Piotr Rymarowicz, dyrektor Fundacji Wspierania Inicjatyw Ekologicznych

Możliwości obywateli rzeczywiście są ostatnio nieco mniejsze, bo posłowie pod koniec kadencji podzielili inwestycje na mniej i bardziej szkodliwe. Te pierwsze urzędnicy załatwiają w uproszczony sposób, bez możliwości udziału obywateli. Ale w przypadku inwestycji, które mogą znacząco oddziaływać na środowisko, takich jak spalarnie śmieci, obywatele dalej mogą skutecznie działać. Urzędy mają obowiązek informować o inwestycjach m.in. w internecie. Każdy, kto chce się dowiedzieć, co powstaje w jego okolicy, może zgodnie z ustawą do informacji żądać dostępu do dokumentów i zgłosić swoje wnioski i uwagi do inwestycji. Jeśli uzna, że sprawa jest poważna, może poprosić o pomoc jedną z wielu organizacji ekologicznych. Jeśli taka organizacja zdąży zgłosić udział w postępowaniu w ciągu 21 dni od publikacji ogłoszenia o inwestycji, będzie jako strona reprezentować obywateli.