Sędzia już może być adwokatem

Można już składać wnioski o wpis na listy adwokatów, radców prawnych i notariuszy. Czy jednak rzeczywiście tak łatwo będzie się dostać na korporacyjne listy?

Od soboty bez aplikacji i egzaminu na korporacyjne listy może być wpisany ten, kto zdał egzamin dopuszczający do innych zawodów prawniczych. Chodzi przede wszystkim o tysiące osób, które zrobiły państwową aplikację prokuratorską lub sędziowską, ale nie mogły wykonywać zawodu, bo zabrakło dla nich etatu. Czy już szturmują korporacje? - Mieliśmy pojedyncze telefony z pytaniami, kiedy i jakie dokumenty trzeba złożyć - mówi Jakub Jacyna, rzecznik Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. - Zainteresowanie jest spore, głównie wśród osób, które niedawno zrobiły aplikację sędziowską i prokuratorską. W Warszawie mieliśmy kilkadziesiąt telefonów z pytaniami, w całym kraju może kilkaset - mówi sekretarz Krajowej Rady Radców Prawnych Władysław Lewandowski. U notariuszy dowiadywało się tylko kilka osób. Może dlatego, że w ustawie jest błąd, który może uniemożliwić dostanie się do korporacji tą drogą. Zapomniano ze starych przepisów o notariacie skreślić przepisu, że warunkiem wpisu na listę notariuszy jest odbycie asesury notarialnej. A asesorem można zostać tylko po notarialnej aplikacji.

Zanosi się na to, że u adwokatów wpis na listę nie będzie formalnością: - Chodzi o przepis mówiący, że adwokatem może zostać tylko osoba dająca rękojmię właściwego wykonywania zawodu. Jeśli zgłosi się do nas ktoś, kto aplikację skończył np. pięć lat temu i nie wykonywał zawodu, to czy jego znajomość prawa daje taką rękojmię? - pyta mec. Jacyna. - Będziemy badać każdą sprawę indywidualnie. Jeśli ktoś przez te lata wykonywał jakiś zawód związany z prawem, to powinien być potraktowany inaczej niż ten, który prawem w ogóle się nie zajmował - mówi wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej Joanna Agacka-Indecka.

Z ustawy najbardziej cieszą się tysiące młodych absolwentów prawa, którym nie udało się dostać na aplikacje, więc terminowali w rozmaitych biurach, urzędach i kancelariach prawnych za dużo mniejsze pieniądze. Jeśli przepracowali tam co najmniej pięć lat, będą mogli po zdaniu państwowego egzaminu wejść do korporacji. Albo nie... Pojawiła się bowiem - na razie nieoficjalnie - interpretacja, że owe pięć lat liczy się dopiero od wejścia w życie ustawy. - Słyszałam o tej interpretacji. Wydaje się logiczna, ale na razie nie zajmujemy w tej sprawie stanowiska. Zresztą zdecyduje o tym minister sprawiedliwości - mówi mec. Agacka-Indecka.